Trzydzieści transakcji na Allegro to nie musi być biznes. Nowy podatek z unijnej dyrektywy?

Handlujesz w internecie? Fiskus się o tym dowie i może cię uznać za przedsiębiorcę. Ale ci, którzy sprzedają ubrania po dzieciach albo przeczytane książki, powinni spać spokojnie.

Publikacja: 19.04.2024 04:30

Trzydzieści transakcji na Allegro to nie musi być biznes. Nowy podatek z unijnej dyrektywy?

Foto: Bloomberg

Szykuj się na nowy podatek, już przed nim nie uciekniesz, skarbówka po ciebie idzie – tak od kilkunastu miesięcy media straszą tych, którzy handlują na popularnych platformach internetowych (np. Allegro, Olx czy Vinted). Wszystko przez unijną dyrektywę DAC7, która ma w Polsce obowiązywać od 1 lipca (przepisy wdrażające wpłynęły w środę do Sejmu).

Co w niej takiego strasznego? Otóż platformy internetowe będą musiały przesyłać fiskusowi informacje o sprzedawcach, którzy przeprowadzili rocznie przynajmniej 30 transakcji. A także o tych, którzy sprzedawali rzadziej, ale w sumie za więcej niż 2 tys. euro.

Czytaj więcej

Od 1 lipca 2024 r. e-platformy przekażą skarbówce dane użytkowników

Dyrektywa DAC7: nowy podatek? Fiskus dostanie raporty o sprzedawcach

– Skarbówka dostanie wszystko na tacy. Limity są niewysokie, na listę może załapać się mama sprzedająca ubrania po swoich dzieciach, filatelista pozbywający się kolekcji znaczków czy kolarz żegnający się z karbonową szosówką – mówi Radosław Żuk, doradca podatkowy, partner w kancelarii KZP.

Co fiskus zrobi z raportami z internetowych aukcji?

– Może sprawdzić, czy nasze poczynania nie są czasem działalnością gospodarczą. Niestety, jej definicję spełnić bardzo łatwo. Wystarczy, że działamy w sposób ciągły, powtarzalny, zorganizowany i chcemy zarobić – mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA.

Co grozi za prowadzenie biznesu na czarno? – Sporo. Fiskus może naliczyć zaległość w PIT i uznać, że powinniśmy płacić także VAT. Swoje weźmie też ZUS. Możemy dostać karę z kodeksu karnego skarbowego – wylicza Radosław Żuk.

Eksperci podkreślają jednak, że kontrole internetowych transakcji to nic nowego. – Nie jest tajemnicą, że urzędnicy od wielu lat sprawdzają portale sprzedażowe typu Allegro, platformy pośredniczące w usługach, np. wynajmu apartamentów czy media społecznościowe jak Facebook. I kontrolują tych, którzy się na nich aktywnie ogłaszają – wskazuje Grzegorz Gębka.

– Niedawno do urzędu został wezwany znajomy, który sprzedał rzeczy po dziecku. Musiał się z tego wytłumaczyć – opowiada Radosław Żuk. I dodaje, że wszystko się dobrze skończyło, bo wyprzedaż prywatnego majątku nie jest żadną działalnością gospodarczą. – Tak było, jest i będzie. Dyrektywa DAC7 tego nie zmieni – akcentuje Radosław Żuk.

– Raporty z platform internetowych ułatwią życie fiskusowi, ale na pewno nie będzie tak, że każdy, kto się w nich znajdzie, zostanie z automatu uznany za przedsiębiorcę. 30 transakcji czy 2 tys. euro to nie są progi działalności gospodarczej – mówi Grzegorz Gębka.

Zaznacza, że o tym, czy ktoś prowadzi firmę, nadal będą decydować okoliczności transakcji. Na to, że mamy biznes, wskazuje np. regularna współpraca z tymi samymi kontrahentami, reklamowanie się, posiadanie specjalnego pomieszczenia.

– Jeśli kupimy 30 egzemplarzy tej samej książki i sprzedamy je z zyskiem (i na dodatek nie jest to pierwsza taka akcja), fiskus może nas podejrzewać o prowadzenie działalności. Nie będzie jednak robił na siłę firmy, jeśli jest to 30 różnych książek z prywatnej kolekcji – tłumaczy Radosław Żuk. – Nie będzie też przedsiębiorcą meloman, który pozbędzie się starych płyt (choćby przeprowadził w tym celu kilkadziesiąt transakcji) albo kolarz, który co roku sprzedaje stary i kupuje nowy rower (nawet jeśli dostaje za niego więcej niż 2 tys. euro) – dodaje.

Czytaj więcej

Kiedy skarbówka dostanie pierwsze dane o handlujących na Allegro i Olx

DAC7: nowego podatku nie będzie

– Wizje nowego podatku czy permanentnej inwigilacji są więc przesadzone – podsumowuje Grzegorz Gębka.

Uspokaja też Ministerstwo Finansów. Nowe przepisy nie zmieniają dotychczasowych zasad opodatkowania osób sprzedających w internecie – zapewnia. I wyjaśnia, że zgromadzone przez skarbówkę informacje pozwolą zredukować zjawisko uchylania się od opodatkowania w przestrzeni cyfrowej. Dzięki temu zostaną przywrócone warunki równej konkurencji.

Tym, którzy obawiają się kontroli fiskusa, eksperci przypominają o możliwości prowadzenia tzw. działalności nierejestrowanej. – To formuła dla osób, których miesięczny przychód nie przekracza 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Ale one też muszą od dochodu zapłacić PIT – mówi Grzegorz Gębka.

Po pół roku bez PIT

Jak się rozliczyć z prywatnej sprzedaży na portalach internetowych? Jeśli sprzedamy jakąś starą rzecz, nie musimy w ogóle spowiadać się fiskusowi. Starą, czyli taką, którą nabyliśmy pół roku temu. Termin ten liczy się od końca miesiąca, w którym ją kupiliśmy. Jeśli mamy ją krócej, musimy rozliczyć transakcję w zeznaniu rocznym. Ale podatek zapłacimy tylko wtedy, gdy sprzedaliśmy za więcej, niż kupiliśmy. Wtedy wykazujemy dochód, dodajemy go do innych (np. z umowy o pracę) i od całości liczymy podatek według skali.

Przykład

Pan Kowalski kupił w listopadzie deskę snowboardową. Sezon zimowy okazał się wyjątkowo krótki i w marcu już ją sprzedał. Czy musi rozliczyć się ze skarbówką? Tak, bo od zakupu nie minęło pół roku. Co więcej, okazało się, że pan Kowalski sprzedał deskę za 50 zł więcej, niż kupił. Jest to dochód, od którego zapłaci PIT. Gdyby zaczekał do czerwca, nie musiałby przejmować się podatkiem. Inne zasady obowiązują przedsiębiorców. Jeśli z transakcji wyjdzie dochód, muszą go opodatkować bez względu na to, czy od zakupu minęło mniej czy więcej niż pół roku.

Szykuj się na nowy podatek, już przed nim nie uciekniesz, skarbówka po ciebie idzie – tak od kilkunastu miesięcy media straszą tych, którzy handlują na popularnych platformach internetowych (np. Allegro, Olx czy Vinted). Wszystko przez unijną dyrektywę DAC7, która ma w Polsce obowiązywać od 1 lipca (przepisy wdrażające wpłynęły w środę do Sejmu).

Co w niej takiego strasznego? Otóż platformy internetowe będą musiały przesyłać fiskusowi informacje o sprzedawcach, którzy przeprowadzili rocznie przynajmniej 30 transakcji. A także o tych, którzy sprzedawali rzadziej, ale w sumie za więcej niż 2 tys. euro.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Prawo dla Ciebie
Prof. Andrzej Kidyba: decyzja o odsunięciu mnie od zajęć jest skandaliczna
Aplikacje i egzaminy
Nowa KRS nie zostawia suchej nitki na kandydacie Bodnara na dyrektora KSSiP
Edukacja i wychowanie
Duże zmiany w szkołach od 1 września 2024 r. Nowacka podpisała rozporządzenie
Prawo w Firmie
Ta ustawa ma chronić przed hakerami ze Wschodu. Firmy i samorządy protestują
Prawo karne
Prokuratura umarza postępowanie w sprawie Lisa. Posłanka: Nieprawdopodobne uzasadnienie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy