Rok Fryderyka II, czyli igraszki z diabłem

Ży­je jesz­cze po­ko­le­nie wy­cho­wa­ne na kul­cie kró­la Prus: wzor­ca nie­miec­ko­ści, wo­dzow­skich ta­len­tów i obo­wiąz­ko­wo­ści. Te­raz Fry­de­ryk wra­ca do łask dzię­ki ko­smo­po­li­ty­zmo­wi, wol­no­my­śli­ciel­stwu i to­le­ran­cji

Publikacja: 28.01.2012 00:01

Logika historii według NSDAP:?Fryderyk Wielki, Bismarck –Żelazny Kanclerz, i Hitler jako wypełnienie

Logika historii według NSDAP:?Fryderyk Wielki, Bismarck –Żelazny Kanclerz, i Hitler jako wypełnienie dziejów. Pocztówka propagandowa z 1933 roku

Foto: Rzeczpospolita

Dwu­dzie­ste­go czwar­te­go stycz­nia pre­zy­dent RFN Chri­stian Wulff, bur­mistrz Ber­li­na Klaus Wo­we­re­it i pre­mier Bran­den­bur­gii Mat­thias Plat­zek wspól­nie prze­wod­ni­czy­li uro­czy­sto­ści ku czci 300. rocz­ni­cy uro­dzin kró­la Prus w ber­liń­skiej Kon­zer­thal­le. Prze­ma­wia­li ksią­żę Georg­-Frie­drich von Ho­hen­zol­lern oraz au­tor ksią­żek o hi­sto­rii Prus Chri­sto­pher Clark, po czym ze­bra­ni wy­słu­cha­li kon­cer­tu mu­zy­ki z okre­su pa­no­wa­nia Fry­de­ry­ka.

W ju­bi­le­uszo­wym ro­ku prze­wi­dzia­nych jest sześć wy­staw o Fry­de­ry­ku, z któ­rych na czo­ło wy­su­wa­ją się eks­po­zy­cje w Ber­li­nie i Pocz­da­mie. Jej twór­cy za­pew­nia­ją, że przed­sta­wią za­rów­no za­le­ty, jak i wa­dy wład­cy. Za­pla­no­wa­na na ma­rzec wy­sta­wa w ber­liń­skim Mu­zeum Hi­sto­rii Nie­miec no­si na­zwę: „Fry­de­ryk – czczo­ny, ubó­stwia­ny, prze­klę­ty". Pocz­dam­ską wy­sta­wę, któ­ra roz­pocz­nie się w kwiet­niu, na­zwa­no bar­dziej jed­no­znacz­nie: „Frie­de­ri­si­ko" – czy­li ry­zy­ko dla po­ko­ju – i do jej two­rze­nia za­pro­szo­no hi­sto­ry­ków z Pol­ski.

Ko­cha­nek Sła­wy i Mar­sa

Nie zmie­nia to fak­tu, że na ra­zie w rocz­ni­co­wym zgieł­ku do­mi­nu­ją lek­ki hi­sto­rycz­ny ko­stium i te­za, że „Fry­de­ryk miał wie­le ob­li­czy" – jak na­pi­sał w swo­im prze­sła­niu Ma­thias Plat­zek, SPD­-owski pre­mier lan­du Bran­den­bur­gii, pa­tron ro­ku ju­bi­le­uszo­we­go Fry­de­ry­ka II. Ze­spół pa­ła­co­wy w Sans­so­uci i Ber­lin li­czą na zy­ski z fry­de­ry­cjań­skie­go ro­ku. 24 stycz­nia, w dzień uro­dzin pru­skie­go kró­la, w cen­trum Pocz­da­mu od­był się?fe­styn „Hap­py Bir­th­day, Frie­drich!", zaś mię­dzy 21 a 25 stycz­nia w Ber­li­nie – uro­czy­ste kon­cer­ty z re­per­tu­arem z epo­ki fry­de­ry­cjań­skiej.

Ile jed­nak w tym ju­bi­le­uszo­wym zgieł­ku bę­dzie oka­zji do sta­wia­nia bar­dziej nie­po­ko­ją­cych py­tań – w ja­kim stop­niu Sta­ry Fryc po­pchnął Niem­cy na dro­gę ku to­ta­li­ta­ry­zmo­wi? Na ile ta wy­pe­ru­ko­wa­na, ko­stiu­mo­wa pru­skość zo­sta­nie w ma­so­wym od­bio­rze uzna­na przez Niem­ców za isto­tę dzie­dzic­two Sta­re­go Fry­ca?

Naj­po­pu­lar­niej­szy wład­ca Niem­ców"  – jak na­zy­wa go dziś „Spie­gel" – uro­dził się w Kró­le­stwie Prus, któ­re by­ły wów­czas, w 1712 ro­ku, dość pro­win­cjo­nal­nym pań­stew­kiem nie­miec­kim. Pru­sy li­za­ły jesz­cze ra­ny po woj­nach XVII wie­ku, choć wład­cy Prus dzię­ki upo­ro­wi Fry­de­ry­ka I, dziad­ka Fry­ca, uzy­ska­li od ce­sa­rza w Wied­niu przy­wi­lej ko­ro­na­cji na kró­lów w Pru­sach.

Fry­de­ryk Wil­helm I, oj­ciec bo­ha­te­ra na­sze­go tek­stu, władca o men­tal­ności feld­fe­bla uznał, że syn mu­si być do­sko­na­łym żoł­nie­rzem. Pro­blem w tym, że syn miał du­szę ar­ty­sty. Wraz z dwój­ką przy­ja­ciół mło­dych ofi­ce­rów na­stęp­ca tro­nu za­pla­no­wał uciecz­kę za gra­ni­cę. Ale ktoś zdra­dził i wszy­scy spi­skow­cy zo­sta­ją aresz­to­wa­ni. Osza­la­ły z gnie­wu Fry­de­ryk Wil­helm za­my­ka sy­na w twier­dzy i z okien ce­li ka­że mu oglą­dać ścię­cie jed­ne­go z dwóch zła­pa­nych z nim ofi­ce­rów – Han­sa Her­man­na von Kat­te. Ten wstrząs za­mie­nia na­stęp­cę tro­nu w po­stać we­wnętrz­nie sprzecz­ną i za­kła­ma­ną. Po ro­ku po­by­tu w twier­dzy skie­ro­wa­ny zo­sta­je do nud­nej służ­by urzęd­ni­czej, a po­tem przyj­mu­je do­wo­dze­nie nad puł­kiem w Rup­pin. Cze­ka na ob­ję­cie tro­nu, go­dząc się na wszyst­kie żą­da­nia oj­ca. Hi­sto­ry­cy są zgod­ni, że w cią­gu tych dzie­się­ciu lat mię­dzy fia­skiem uciecz­ki a ob­ję­ciem tro­nu po śmier­ci oj­ca Fry­de­ryk prze­żył mor­der­czą me­ta­mor­fo­zę. Na­uczył się po­słu­szeń­stwa i czer­pa­nia sa­tys­fak­cji z peł­nie­nia funk­cji słu­gi pań­stwa, a jed­no­cze­śnie za­mknął się w ci­chej po­gar­dzie wo­bec lu­dzi.

31 ma­ja 1740 ro­ku de­spo­tycz­ny oj­ciec umie­ra i mło­dy Fry­de­ryk obej­mu­je tron. Chce być sa­mo­dziel­ny, chce za­dzi­wić pod­bo­ja­mi Eu­ro­pę. Bo­le­je, że nikt jesz­cze nie trak­tu­je Prus ja­ko mo­car­stwa. Od lat przy­glą­da się słab­ną­cej Au­strii i ma­rzy o za­bra­niu Ma­rii Te­re­sie Ślą­ska. W trzech ko­lej­nych woj­nach o Śląsk (1740 – 1742, 1744 – 1745,  1756 – 1763) Fry­de­ryk zdo­by­wa lau­ry ge­nial­ne­go wo­dza, ale i uczy się bez skru­pu­łów wy­sy­łać ty­sią­ce gre­na­die­rów na śmierć. Gdy w bi­twie pod Ko­li­nem za­uwa­żył, że część żoł­nie­rzy chce się wy­co­fać z ata­ku, huk­nął na nich z po­gar­dą: –Psy, chce­cie żyć wiecz­nie!

W woj­nie sied­mio­let­niej (1756 – 1763), w któ­rej że­la­zna wo­la Fry­de­ry­ka za­zna­czy­ła się naj­wy­raź­niej, Pru­sy wspie­ra­ne tyl­ko przez Wiel­ką Bry­ta­nię i nie­wiel­ki Ha­no­wer wal­czy­ły z ko­ali­cją Fran­cji, Ro­sji, Au­strii i Sak­so­nii, do któ­rych po­tem do­szła jesz­cze Szwe­cja. W jej trak­cie do­cho­dzi na­wet do zdo­by­cia Ber­li­na w 1760 ro­ku przez woj­ska ro­syj­skie. Ale gdy Fry­de­ryk na­praw­dę jest ze­pchnię­ty do na­roż­ni­ka, na­stę­pu­je tzw. cud do­mu bran­den­bur­skie­go: zmia­na so­ju­szy. Umie­ra ro­syj­ska ce­sa­rzo­wa Elż­bie­ta, a jej na­stęp­ca Piotr III ogła­sza, że je­go woj­ska prze­cho­dzą na rzecz Fry­de­ry­ka i za­si­la­ją je­go ko­ali­cję. Po­kój w Hu­berts­bur­gu w 1763 ro­ku przy­zna­je Fry­de­ry­ko­wi Śląsk i koń­czy 23 la­ta wo­jen. Fry­de­ryk za­chwy­ca Eu­ro­pę ja­ko czło­wiek o że­la­znej wo­li i wspa­nia­ły wódz. Je­go ar­mia, któ­ra dzię­ki sa­dy­stycz­nej tre­su­rze za­mie­nia żoł­nie­rzy w au­to­ma­ty wy­ko­nu­ją­ce skom­pli­ko­wa­ne fi­gu­ry ma­new­ro­we na po­lu wal­ki, jest uwa­ża­na za naj­lep­szą w Eu­ro­pie.

W tym cza­sie Fry­de­ryk za­jął się kre­owa­niem swe­go atrak­cyj­ne­go wi­ze­run­ku, któ­ry po­bu­dzi wy­obraź­nię in­te­lek­tu­ali­stów. Przy­jaźń z Wol­te­rem, in­te­lek­tu­al­na ko­re­spon­den­cja z d'Alem­ber­tem, a jed­no­cze­śnie pro­pa­go­wa­nie upra­wy ziem­nia­ków, któ­re od­su­wa­ją od pru­skiej wsi wid­mo gło­du. Wzmoc­nio­ne Pru­sy za­czy­na­ją osa­czać Pol­skę, któ­ra tkwi wte­dy w upad­ku epo­ki sa­skiej. Nie­na­wiść pru­skie­go wład­cy wo­bec Pol­ski jest trud­na do wy­tłu­ma­cze­nia, na­wet je­śli się przyj­mie, że dla Prus eks­pan­sja na wschód by­ła na­tu­ral­nym spo­so­bem po­więk­sze­nia swo­jej si­ły. Ży­dow­scy min­ce­rze Fry­de­ry­ka za­le­wa­ją nasz kraj fał­szo­wa­ny­mi mo­ne­ta­mi tzw. efra­ima­mi. Przy­gra­nicz­ni do­wód­cy po­ry­wa­ją pol­skich chło­pów ja­ko re­kru­tów do ar­mii pru­skiej i usta­na­wia­ją bez­praw­ną ko­mo­rę cel­ną na Wi­śle ko­ło Kwi­dzy­na. Wresz­cie w I roz­bio­rze Pol­ski Fryc za­gar­nia zie­mie Po­mo­rza i War­mii: ich miesz­kań­ców w li­ście do d'Alem­ber­ta po­rów­nał do „bied­nych Iro­ke­zów", któ­rych bę­dzie się sta­rał oswo­ić z cy­wi­li­za­cją eu­ro­pej­ską. Do śmier­ci 1786 ro­ku Fry­de­ry­ka pru­ski am­ba­sa­dor w Pol­sce pa­ra­li­żu­je wszel­kie re­for­my i opła­ca zry­wa­nie Sej­mu.

Atylla Północy

W Eu­ro­pie jed­nak Fry­de­ryk nie ko­ja­rzy się z roz­bio­rem Pol­ski, lecz z ele­ganc­ko na­pi­sa­ną „Hi­sto­rią mo­ich cza­sów". Wol­no­my­śli­cie­li za­chwy­ca też fakt, że jest pierw­szym nie­miec­kim wład­cą, któ­ry nie­mal jaw­nie de­mon­stru­je swój ate­izm. Pa­ra­dok­sal­nie po­gar­da dla wszyst­kich re­li­gii po­wo­du­je, że si­łą rze­czy jest to­le­ran­cyj­ny. To z je­go ła­ski ka­to­li­cy otrzy­mu­ją w Ber­li­nie ka­te­drę św. Ja­dwi­gi. W ra­mach swo­jej po­li­ty­ki to­le­ran­cji przy­cią­ga do Prus hu­ge­noc­kich emi­gran­tów.

Praw­dzi­we ob­li­cze Fry­de­ry­ka, cy­nicz­ne­go ra­bu­sia i czło­wie­ka z an­ty­ka­to­lic­ką ob­se­sją traf­nie roz­po­zna­je tyl­ko ce­sa­rzo­wa Ma­ria Te­re­sa. Pod­kre­śla dia­bo­licz­ność je­go cha­rak­te­ru, na­zy­wa „złym czło­wie­kiem" i „Atyl­lą Pół­no­cy". De­spo­ty­zmu Fry­de­ry­ka oba­wia­ją się też pa­try­cju­sze Gdań­ska, któ­ry po­zo­sta­je pod pol­ską wła­dzą do 1793 ro­ku. „Pru­ski Fry­de­ryk o złej twa­rzy dia­bła z po­mor­skich ba­jek" – te sło­wa z po­da­nia Fran­cisz­ka Fe­ni­kow­skie­go do­brze od­da­ją lęk, z ja­kim przyj­mo­wa­no „ty­ra­na", co opi­su­je wier­nie gdań­ska pa­try­cjusz­ka Jo­an­na Scho­pen­hau­er, mat­ka słyn­ne­go fi­lo­zo­fa Ar­tu­ra.

Ale wiel­cy Eu­ro­py wo­le­li brać Fry­de­ry­ka za wzór, niż uświa­do­mić so­bie je­go de­spo­tycz­ny cha­rak­ter. To wła­śnie u gro­bu Fry­de­ry­ka w Pocz­da­mie, w ko­ście­le gar­ni­zo­no­wym w 1806 ro­ku przy­się­ga­li so­bie an­ty­fran­cu­ski so­jusz król Prus Fry­de­ryk Wil­helm III, je­go żo­na Lu­iza i mło­dy ro­syj­ski car Alek­san­der I. A Na­po­le­on, któ­ry zdo­był w tym sa­mym ro­ku Ber­lin piel­grzy­mu­je do gro­bu „Sta­re­go Fry­ca" i mó­wi swo­im mar­szał­kom: „Gdy­by on żył, nie wy­gra­li­by­śmy tak ła­two tej woj­ny".

Cień fa­tal­ny

Kult Fry­de­ry­ka w Niem­czech to te­mat nie mniej cie­ka­wy niż je­go ży­wot. Mit Fry­de­ry­ka zo­stał pod­ję­ty przez kró­la Fry­de­ry­ka Wil­hel­ma IV, któ­ry w 100. rocz­ni­cę ko­ro­na­cji po­sta­wił mu kon­ny po­mnik na ber­liń­skiej Unter den Lin­den. Im bar­dziej Pru­sy ro­sły w si­łę, tym bar­dziej wzmac­niał się kult Fry­de­ry­ka ja­ko twór­cy tej po­tę­gi. Glo­ry­fi­ka­to­rzy Prus spy­cha­li w cień to, co nie pa­so­wa­ło do XIX­-wiecz­nej po­praw­no­ści – je­go ho­mo­sek­su­alizm, wol­no­my­śli­cie­stwo czy fakt, że mó­wił i pi­sał wy­łącz­nie po fran­cu­sku, ka­le­cząc niem­czy­znę.  XIX wiek przy­niósł też ob­ra­zy np. Adol­fa Men­zla, któ­ry stwo­rzył le­gen­dar­ne wi­ze­run­ki Fry­de­ry­ka. Po 1871 ro­ku wszyst­kie nie­miec­kie dzie­ci uczy­ły się czy­ta­nek sła­wią­cych Sta­re­go Fry­ca.

Po klę­sce woj­ny świa­to­wej pru­ski król stał się na­dzie­ją na od­bu­do­wę pru­skiej si­ły. Licz­ne fil­my o Fry­de­ry­ku gro­ma­dzi­ły w la­tach 20. wie­lo­mi­lio­no­wą wi­dow­nię pra­gną­cą za­po­mnieć o upo­ko­rze­niach Wer­sa­lu. Fry­de­ryk fa­scy­no­wał też Adol­fa Hi­tle­ra. Go­eb­bels, któ­ry za­wsze ko­pio­wał do­bre po­my­sły pro­pa­gan­do­we mark­si­stów, umie­ścił na pla­ka­tach wi­ze­run­ki Fry­de­ry­ka, Bi­smarc­ka i Hi­tle­ra w for­mie pro­fi­lów uło­żo­nych na wzór Mark­sa, En­gel­sa, Le­ni­na i Sta­li­na. W bun­krze Hi­tle­ra w ob­lę­żo­nym Ber­li­nie wi­siał por­tret Fry­de­ry­ka.

Klę­ska 1945 ro­ku skła­nia­ła alian­tów do uzna­nia, że III Rze­sza by­ła koń­co­wym ogni­wem łań­cu­cha agre­syw­nych państw pru­skich od cza­sów Fry­de­ry­ka Wiel­kie­go. Spe­cjal­ny de­kret kon­fe­ren­cji pocz­dam­skiej ogła­szał ofi­cjal­ne roz­wią­za­nie pań­stwa pru­skie­go ja­ko czyn­ni­ka mi­li­ta­ry­zmu i agre­sji. Wła­dze NRD usu­nę­ły kon­ny po­mnik Fry­ca z Unter den Lin­den. W Pocz­da­mie w 1968 ro­ku wy­sa­dzo­no z ko­lei w po­wie­trze ko­ściół, któ­ry był sym­bo­lem hoł­du Hi­tle­ra dla pre­zy­den­ta Pau­la von Hin­den­bur­ga. Sa­mą trum­nę ze szcząt­ka­mi Fry­ca We­hr­macht wy­wiózł z Pocz­da­mu krót­ko przez wej­ściem Ro­sjan. Po dłuż­szych pe­ry­pe­tiach kró­lew­ska trum­na spo­czę­ła w zam­ku Ho­hen­zol­ler­nów w Ba­de­nii.

Niem­cy Ade­nau­era od­wra­ca­ły się ple­ca­mi do tra­dy­cji fry­de­ry­cjań­skich. Kon­rad Ade­nau­er, pi­sząc na ła­mach „Die Welt", 30 li­sto­pa­da 1946 ro­ku zdo­był się na zna­mien­ne ostrze­że­nie: „My, na Za­cho­dzie, od­rzu­ca­my wie­le z te­go co po­wszech­nie na­zy­wa się „pru­skim du­chem". (..) Ten, kto uczy­ni Ber­lin no­wą sto­li­cą, od­two­rzy du­cho­wo no­we Pru­sy".

Sło­wa Ade­nau­era do­sko­na­le pa­su­ją do wra­żeń Ti­mo­thy Gar­to­na Asha, bry­tyj­skie­go po­li­to­lo­ga, któ­ry, zna­jąc NRD z do­świad­cze­nia, pi­sał w 1981 ro­ku: „Trud­no by­ło­by wy­mie­nić ja­kąś pru­ską cno­tę – z wy­jąt­kiem to­le­ran­cji, któ­ra nie cie­szy­ła­by się uzna­niem władz NRD. Po­czu­cie obo­wiąz­ku, oszczęd­ność, po­rzą­dek, dys­cy­pli­na, pil­ność, punk­tu­al­ność – ja­kiż se­kre­tarz par­tii SED skrzy­wił­by się na to z nie­sma­kiem?

Swo­istym sym­bo­lem sym­bio­zy czer­wo­nych Prus z Wiel­kim Fry­de­ry­kiem był po­wrót je­go po­mni­ka na Unter den Lin­den w grud­niu 1980 ro­ku na oso­bi­ste po­le­ce­nie Eri­cha Ho­nec­ke­ra. Do­kład­nie w tym sa­mym cza­sie czoł­gi ar­mii NRD czy­ha­ły w po­go­to­wiu na ha­sło „in­ter­wen­cji w brat­niej Pol­sce". Pół ro­ku póź­niej na Fe­sti­wa­lu Pio­sen­ki Praw­dzi­wej pod pa­tro­na­tem „So­li­dar­no­ści" w Gdań­sku w ha­li Oli­vii An­drzej Gar­cza­rek śpie­wał:

Niech się ga­ze­ta „Neu­es Deutsch­land"

Wstrzy­ma z wstęp­nia­kiem o po­mo­cy

Bo tu są lu­dzie, któ­rzy jesz­cze

Bu­dzą się z krzy­kiem w środ­ku no­cy

Za­iste wier­ny to przy­ja­ciel

Wszak znów pu­cu­je śniedź po­mni­ków

Na wiecz­ną chwa­łę i pa­miąt­kę

Pru­skich ka­pra­li, Fry­de­ry­ków.

Ale w tym sa­mym 1981 ro­ku, gdy w cen­trum sto­li­cy NRD stał już na no­wo kon­ny po­mnik Fry­de­ry­ka, a w Oli­vii nie­po­ko­jo­no się tym fak­tem – w za­chod­nim Ber­li­nie otwar­to wy­sta­wę „Pru­sy – pró­ba bi­lan­su". Wy­sta­wa ta roz­po­czę­ła re­ha­bi­li­ta­cję cnót pru­skich po­przez wy­eks­po­no­wa­nie wspo­mnia­nej już to­le­ran­cji i roz­kwi­tu kul­tu­ral­ne­go, ja­ki ob­jął też spo­łecz­ność ży­dow­ską. Wresz­cie w 1991 ro­ku po upad­ku NRD kanc­lerz Hel­mut Kohl roz­ka­zał uro­czy­sty po­wrót trum­ny ze szcząt­ka­mi Fry­ca do je­go uko­cha­ne­go pa­ła­cu Sans­so­uci. Tak jak przed woj­ną król spo­czął na traw­ni­ku przed pa­ła­cem pod asce­tycz­ną pły­tą, obok miej­sca po­chów­ku swo­ich uko­cha­nych char­tów.

Fry­de­ryk na każ­dą oka­zję

W 2006 ro­ku mi­ło­śni­cy Prus uzy­ska­li wy­ra­zi­ste­go so­jusz­ni­ka. Hi­sto­ryk Chri­sto­pher Clark, Au­stra­lij­czyk z po­cho­dze­nia, wy­dał bio­gra­fię Prus z wy­raź­ną te­zą: „Uwa­ża­ne za sie­dli­sko zła i mi­li­ta­ry­zmu Pru­sy nie by­ły bar­dziej agre­syw­ne ani za­bor­cze niż in­ne kra­je Eu­ro­py XVIII i XIX wie­ku". Nic dziw­ne­go, że to wła­śnie Clar­ka za­pro­szo­no do wy­gło­sze­nia wy­kła­du z oka­zji 300. rocz­ni­cy Fry­de­ry­ka w Kon­zer­thal­le. Prób­kę je­go my­śle­nia o po­li­ty­ce Fry­de­ry­ka przy­no­si spe­cjal­ny hi­sto­rycz­ny do­da­tek dzien­ni­ka „Die Ze­it" po­świę­co­ny w ca­ło­ści Fry­de­ry­ko­wi II. W hi­sto­rycz­nej dys­ku­sji Clark krzy­żu­je pu­bli­cy­stycz­ną szpa­dę z pu­bli­cy­stą na­szej „Po­li­ty­ki" Ada­mem Krze­miń­skim. Po­wró­ci­ło py­ta­nie, czy atak Fry­de­ry­ka na Śląsk, a po­tem je­go udział w roz­bio­rze Pol­ski był pew­ną no­wą ja­ko­ścią w dzie­dzi­nie agre­sji i eks­pan­sjo­ni­zmu w Eu­ro­pie, czy też nie wy­róż­niał się z po­li­tycz­nej prak­ty­ki tam­te­go cza­su? „Je­stem prze­ko­na­ny, że gdy­by Fry­de­ryk nie się­gnął po Śląsk – zro­bił­by to ktoś in­ny. Fry­de­ryk po­dejrz­li­wie ob­ser­wo­wał Sak­so­nię, któ­ra znaj­do­wa­ła się w unii per­so­nal­nej z Pol­ską. Ta unia by­ła za­gro­że­niem z punk­tu wi­dze­nia Fry­de­ry­ka. Gdy­by ob­szar Pol­ski i Sak­so­nii zo­stał po­łą­czo­ny, Pol­ska uro­sła­by do ro­li re­gio­nal­ne­go mo­car­stwa. Wraz z je­go pre­wen­cyj­nym ude­rze­niem na Śląsk, a po­tem w cza­sie woj­ny sied­mio­let­niej na Sak­so­nię, Pru­sy ode­pchnę­ły od sie­bie to za­gro­że­nie" – stwier­dził Clark. Adam Krze­miń­ski od­bił pił­kę, wska­zu­jąc, że na ideę woj­ny pre­wen­cyj­nej, czy­li „od­po­wia­da­nie Po­la­kom ogniem na ogień" po­wo­łał się Hi­tler 1 wrze­śnia 1939 ro­ku prze­ma­wia­jąc w Re­ich­sta­gu. „Anek­sje by­ły za­wsze – pi­sze Krze­miń­ski. – Ale skan­dal roz­bio­rów po­le­gał na tym, że zli­kwi­do­wa­ne zo­sta­ło pań­stwo, któ­re nie sta­no­wi­ło za­gro­że­nia". „Istotne jest także, że Hi­tler po­dzi­wiał Fry­de­ry­ka. Czy to nam cze­goś nie mó­wi o tym kró­lu Prus?"

Pro­wa­dzą­cy dys­ku­sję Gu­en­ther Hof­f­man i Chri­stian Stass za­da­li dwa waż­ne py­ta­nia. Przede wszyst­kim, czy z cza­sem plu­sy i mi­nu­sy pru­skiej hi­sto­rii nie zo­sta­ną prze­sło­nię­te przez po­cią­ga­ją­ce pięk­no ro­ko­ko­we­go dzie­dzic­twa kul­tu­ry pru­skiej? I czy dru­go­rzęd­ne ce­chy Fry­de­ry­ka, ta­kie jak je­go gra na fle­cie czy wy­sma­ko­wa­ny gust, ja­ki za­de­mon­stro­wał, pro­jek­tu­jąc Sans­so­uci, nie uczy­nią z nie­go w koń­cu po­sta­ci po­cią­ga­ją­cej?

Pro­gram trzy­set­nej rocz­ni­cy ob­cho­dów uro­dzin Fry­de­ry­ka ma­ją­cy cha­rak­ter z lek­ka roz­ryw­ko­wy mo­że bu­dzić ta­kie oba­wy. Dzi­siej­sza cy­wi­li­za­cja jest kul­tu­rą ob­raz­ko­wą. Ka­pią­ca od zło­ta ro­ko­ko­wa spu­ści­zna fry­de­ry­cjań­ska sprze­da­je się na wy­sta­wach le­piej niż re­la­cje o bru­tal­no­ści Pru­sa­ków w cza­sie woj­ny sied­mio­let­niej czy lek­tu­ra nie­na­wist­nych an­ty­pol­skich li­stów kró­la Prus.

Bar­wy ju­bi­le­uszu

Jak na tle tych po­nad dwóch stu­le­ci kul­tu i od­rzu­ce­nia Sta­re­go Fry­ca ja­wi się te­go­rocz­ny ju­bi­le­usz?

Kwe­stia wy­bo­ru ob­cho­dzo­nych rocz­nic to w RFN swo­isty test po­li­ty­ki pa­mię­ci. W 2001 ro­ku fun­da­cja pru­skich zam­ków i ogro­dów uro­czy­ście ob­cho­dzi­ła 300-le­cie ko­ro­na­cji Fry­de­ry­ka I. Ale już 200-le­cia uro­dzin ce­sa­rza Wil­hel­ma I ja­koś nie ob­cho­dzo­no, po­dob­nie jak (w ro­ku 2009) 150-le­cia uro­dzin Wil­hel­ma II.

Fe­ta ku czci Fry­de­ry­ka nie jest po­zba­wio­na ła­dun­ku kry­ty­cy­zmu, ale prze­su­wa go do gro­na po­sta­ci wie­lo­znacz­nych. „Fry­de­ryk na no­wo od­kry­ty" gło­si ko­lej­ne ha­sło rocz­ni­co­we­go ro­ku. Jak to od­kry­cie ma wy­glą­dać? Być mo­że, jak ro­bi to „Spie­gel", skoń­czy się na mno­że­niu an­ty­no­mii: „Kim Fry­de­ryk był na­praw­dę: de­mo­nem czy do­bro­czyń­cą? De­spo­tą czy krze­wi­cie­lem oświa­ty?" – py­ta pi­smo.

Z pew­no­ścią w cza­sie po­prze­dza­ją­cym obec­ną rocz­ni­cę nie spo­sób by­ło za­uwa­żyć naj­mniej­sze­go na­wet śla­du nie­gdyś sil­nej tra­dy­cji nie­miec­kie­go an­ty­mi­li­ta­ry­zmu, dla któ­re­go prze­cież Fry­de­ryk po­wi­nien być ne­ga­tyw­nym sym­bo­lem. Jesz­cze wy­da­na w 1981 ro­ku książ­ka le­wi­co­we­go hi­sto­ry­ka Bern­da En­gel­man­na z ogrom­nym kry­ty­cy­zmem pi­sze o Pru­sach Fry­de­ry­ka II ja­ko sa­tra­pii i pań­stwie, w któ­rym jun­krzy by­li pa­na­mi ży­cia i śmier­ci swo­ich pod­da­nych. Ale od 1981 ro­ku mi­nę­ło 30 lat, wia­do­mo już, że En­gel­mann skom­pro­mi­to­wa­ny jest taj­ną współ­pra­cą ze Sta­si, a dziś tak pro­mi­nent­ni po­li­ty­cy SPD jak Mat­thias Plat­zek i Kla­su Wo­we­re­it nie wi­dzą w po­sta­ci Fry­de­ry­ka pro­ble­mu ide­olo­gicz­ne­go.

Or­ga­ni­za­to­rzy wy­staw za­po­wia­da­ją, że nie bę­dą ukry­wać agre­syw­nej po­li­ty­ki Fry­de­ry­ka i wpły­wu je­go wi­zji pań­stwa na póź­niej­szy roz­wój Prus i sze­rzej ca­łych Nie­miec. Trud­no im nie ufać. Ale po­zo­sta­je gorz­ka świa­do­mość, że efek­tow­ne dzie­ła sztu­ki z XVIII wie­ku za­wsze moc­niej od­dzia­łu­ją na wi­dza niż roz­wa­ża­nia o fa­tal­nym wpły­wie pru­skiej tra­dy­cji trak­to­wa­nia pań­stwa ja­ko świec­kie­go boż­ka sto­ją­ce­go po­nad do­brem i złem.

„Prze­cho­dzi­łem nie­daw­no ko­ło skle­pu Kró­lew­skiej Ma­nu­fak­tu­ry Por­ce­la­ny w Ber­li­nie i na wy­sta­wie zo­ba­czy­łem nie­mal ludz­kiej wiel­ko­ści po­pier­sie Fry­de­ry­ka. Do ku­pie­nia za spo­rą su­mę 11 ty­się­cy 800 eu­ro – opo­wia­da Chri­sto­pher Clark, wspo­mnia­ny już hi­sto­ryk Prus w dys­ku­sji na ła­mach „Die Ze­it". – „Wsze­dłem do środ­ka i spy­ta­łem sprze­daw­czy­nię, czy ta­kie po­pier­sia się sprze­da­ją, czy też sto­ją w wi­try­nie tyl­ko dla de­ko­ra­cji. Nic po­dob­ne­go! – usły­sza­łem w od­po­wie­dzi – Są lu­dzie, któ­rzy to ku­pu­ją!".

Dwu­dzie­ste­go czwar­te­go stycz­nia pre­zy­dent RFN Chri­stian Wulff, bur­mistrz Ber­li­na Klaus Wo­we­re­it i pre­mier Bran­den­bur­gii Mat­thias Plat­zek wspól­nie prze­wod­ni­czy­li uro­czy­sto­ści ku czci 300. rocz­ni­cy uro­dzin kró­la Prus w ber­liń­skiej Kon­zer­thal­le. Prze­ma­wia­li ksią­żę Georg­-Frie­drich von Ho­hen­zol­lern oraz au­tor ksią­żek o hi­sto­rii Prus Chri­sto­pher Clark, po czym ze­bra­ni wy­słu­cha­li kon­cer­tu mu­zy­ki z okre­su pa­no­wa­nia Fry­de­ry­ka.

W ju­bi­le­uszo­wym ro­ku prze­wi­dzia­nych jest sześć wy­staw o Fry­de­ry­ku, z któ­rych na czo­ło wy­su­wa­ją się eks­po­zy­cje w Ber­li­nie i Pocz­da­mie. Jej twór­cy za­pew­nia­ją, że przed­sta­wią za­rów­no za­le­ty, jak i wa­dy wład­cy. Za­pla­no­wa­na na ma­rzec wy­sta­wa w ber­liń­skim Mu­zeum Hi­sto­rii Nie­miec no­si na­zwę: „Fry­de­ryk – czczo­ny, ubó­stwia­ny, prze­klę­ty". Pocz­dam­ską wy­sta­wę, któ­ra roz­pocz­nie się w kwiet­niu, na­zwa­no bar­dziej jed­no­znacz­nie: „Frie­de­ri­si­ko" – czy­li ry­zy­ko dla po­ko­ju – i do jej two­rze­nia za­pro­szo­no hi­sto­ry­ków z Pol­ski.

Ko­cha­nek Sła­wy i Mar­sa

Nie zmie­nia to fak­tu, że na ra­zie w rocz­ni­co­wym zgieł­ku do­mi­nu­ją lek­ki hi­sto­rycz­ny ko­stium i te­za, że „Fry­de­ryk miał wie­le ob­li­czy" – jak na­pi­sał w swo­im prze­sła­niu Ma­thias Plat­zek, SPD­-owski pre­mier lan­du Bran­den­bur­gii, pa­tron ro­ku ju­bi­le­uszo­we­go Fry­de­ry­ka II. Ze­spół pa­ła­co­wy w Sans­so­uci i Ber­lin li­czą na zy­ski z fry­de­ry­cjań­skie­go ro­ku. 24 stycz­nia, w dzień uro­dzin pru­skie­go kró­la, w cen­trum Pocz­da­mu od­był się?fe­styn „Hap­py Bir­th­day, Frie­drich!", zaś mię­dzy 21 a 25 stycz­nia w Ber­li­nie – uro­czy­ste kon­cer­ty z re­per­tu­arem z epo­ki fry­de­ry­cjań­skiej.

Ile jed­nak w tym ju­bi­le­uszo­wym zgieł­ku bę­dzie oka­zji do sta­wia­nia bar­dziej nie­po­ko­ją­cych py­tań – w ja­kim stop­niu Sta­ry Fryc po­pchnął Niem­cy na dro­gę ku to­ta­li­ta­ry­zmo­wi? Na ile ta wy­pe­ru­ko­wa­na, ko­stiu­mo­wa pru­skość zo­sta­nie w ma­so­wym od­bio­rze uzna­na przez Niem­ców za isto­tę dzie­dzic­two Sta­re­go Fry­ca?

Naj­po­pu­lar­niej­szy wład­ca Niem­ców"  – jak na­zy­wa go dziś „Spie­gel" – uro­dził się w Kró­le­stwie Prus, któ­re by­ły wów­czas, w 1712 ro­ku, dość pro­win­cjo­nal­nym pań­stew­kiem nie­miec­kim. Pru­sy li­za­ły jesz­cze ra­ny po woj­nach XVII wie­ku, choć wład­cy Prus dzię­ki upo­ro­wi Fry­de­ry­ka I, dziad­ka Fry­ca, uzy­ska­li od ce­sa­rza w Wied­niu przy­wi­lej ko­ro­na­cji na kró­lów w Pru­sach.

Pozostało 87% artykułu
Plus Minus
(Nie)chciany prezydent
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Plus Minus
Ksawery Szlenkier: Tęsknię za beatem 4/4
Plus Minus
Jan Maciejewski: Stało się
Plus Minus
Jan Bończa-Szabłowski: Badał kapitalizm metodą obserwacji uczestniczącej
Plus Minus
Wolność motyla