Reklama

Netflix wierny Steinbeckowi, a mimo to świeży. „Na wschód od Edenu“ z Florence Pugh

Miniserial Netfliksa to dość zachowawcza adaptacja „Na wschód od Edenu” Steinbecka, ale trudno uznać to za wadę.
Netflix wierny Steinbeckowi, a mimo to świeży. „Na wschód od Edenu“ z Florence Pugh
Reklama
Reklama
Reklama

Jesień obrodziła w udane adaptacje prozy. Dostaliśmy dwie „Lalki” Prusa, ekscytowaliśmy się odświeżonym spojrzeniem na „Carrie” Kinga, wreszcie możemy pochwalić Zoe Kazan za zrozumienie istoty jednego z najważniejszych dzieł literatury amerykańskiej – „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka.

Miniserial Netfliksa to adaptacja, która rozumie, szanuje i twórczo rozwija literacki pierwowzór. Scenarzystka – wspomniana Kazan – tonuje melodramatyzm oryginału, ogranicza łopatologię i wzbogaca psychologię postaci. W przeciwieństwie do filmu Elii Kazana (dziadka Zoe) z 1955 r., serial nie ogranicza się do historii Cala, Arona i ich ojca. Podobnie jak oryginał rozciąga opowieść na kolejne pokolenia, pokazując, jak rodzinne traumy, emocje i życiowe decyzje przechodzą z rodziców na dzieci. Szczególnie wiele zyskuje Cathy Ames, która przestaje być raczej jednowymiarowym uosobieniem zła. Florence Pugh tworzy znakomitą, niepokojącą kreację, pozwalając dostrzec w bohaterce więcej niż tylko okrucieństwo; daje jej więcej moralnej niejednoznaczności, choć, na szczęście, nigdy jej nie usprawiedliwia. Pozwala natomiast lepiej ją zrozumieć.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama