Dzień dobry, zastanawiałem się, czy zgłosić się tutaj. Mam trochę wątpliwości dotyczących spraw rodzinnych i zawodowych. Czy mogę tu uzyskać jakieś wsparcie?”. „Tak, możesz tutaj dostać realne wsparcie w uporządkowaniu spraw rodzinnych i zawodowych. Nie musisz mieć od razu jasno sformułowanego problemu. Mogę wysłuchać cię bez oceniania i pomóc nazwać, co właściwie się dzieje. Pomogę ci przeanalizować relacje rodzinne, na przykład granice i poczucie obowiązku. Mogę pomóc ci podjąć konkretną decyzję, jeśli stoisz przed wyborem”.

Jeszcze niedawno obstawialibyśmy, że rozmowa odbyła się w gabinecie psychiatry, w centrum zdrowia psychicznego lub na linii telefonu zaufania. Dziś odpowiedź jest inna: konwersacja toczyła się w oknie czata, w którym na informacje wprowadzone przez użytkownika reagują mechanizmy sztucznej inteligencji. Chatbot zadeklarował w tej rozmowie, że „nie będzie automatycznie przytakiwać”, „przełoży wszystko na praktykę: co powiedzieć, czego nie mówić, co zrobić jutro, gdzie postawić granicę”. Czy zastrzegł, że nie jest psychoterapeutą ani lekarzem? Owszem. Pytanie tylko, czy użytkownicy AI takie zastrzeżenia biorą sobie do serca.

Czytaj więcej

Policja dostała fałszywy trop w sprawie zabójstwa. Wysłała go sztuczna inteligencja

Pomóc człowiekowi nazwać emocje

W życiu zawodowym AI podsumowuje wiadomości otrzymywane przez użytkowników, komentuje zdjęcia, analizuje dane i pomaga pisać raporty. W prywatnym zaczyna analizować także ich samych, wchodząc w najbardziej prywatną sferę relacji i psychiki. Na ich własną prośbę. Użytkownicy modeli sztucznej inteligencji – czy to ChatGPT, Gemini, Claude, czy którykolwiek inny – proszą bowiem AI o rady w sprawie rozwodu albo pytają, czy rzucić pracę. Część osób szuka diagnoz medycznych, także tych dotyczących zdrowia psychicznego.

Nie jest to zjawisko o małej skali. W badaniu opublikowanym w tym roku przez American Psychiatric Association 17 proc. dorosłych Amerykanów deklarowało, że korzystało z chatbota do rozmowy o zdrowiu psychicznym. Co trzeci (35 proc.) dopuszcza rozmowę z AI zamiast ze specjalistą na temat lęku czy gorszego nastroju. Według danych amerykańskiego ośrodka badawczego Pew Research Center, procentowo najwięcej osób otwartych na rozmowę o zdrowiu psychicznym z AI jest w grupach 18–29 lat oraz 30–49 lat.

O to, co się dzieje, kiedy chatbot zaczyna pełnić rolę powiernika, zapytałem psychiatrów i użytkowników AI. Czy maszyna, która potrafi wysłuchać i udzielić rady, może stać się dla człowieka kimś więcej niż narzędziem? A z drugiej strony: co traci osoba, która w najtrudniejszych momentach zamiast do człowieka zwraca się do maszyny, która zawsze ma dla niej czas?

Czytaj więcej

Producenci AI odpowiedzą za szkody na psychice. Rozstrzygnie opinia biegłych

– Tak, pojawiają się już u mnie pierwsze osoby, które o swoich emocjach rozmawiają z AI – przyznaje w rozmowie z „Plusem Minusem” krajowy konsultant w dziedzinie psychiatrii prof. Piotr Gałecki. – Pacjenci mówią o korzystaniu z ChatGPT i podobnych narzędzi nie tylko w celu wyszukania informacji o objawach czy lekach, ale również po to, aby opisać swój stan psychiczny, uporządkować myśli albo zapytać, jak rozumieć określoną sytuację życiową. Czasami przynoszą nawet na wizytę wnioski czy „rozpoznania”, które powstały w wyniku takiej rozmowy – dodaje.

Według niego zjawiska nie należy traktować wyłącznie negatywnie. – Sam fakt, że ktoś podejmuje próbę opisania tego, co czuje, może mieć pewną wartość. Dla części osób łatwiej jest rozpocząć od rozmowy z programem niż od rozmowy z drugim człowiekiem. Problem zaczyna się wtedy, kiedy to narzędzie zaczyna być traktowane jako osoba stawiająca diagnozę, psychoterapeuta albo lekarz – podkreśla prof. Gałecki.

Z opinią, że sztuczna inteligencja nie powinna stawiać diagnoz, zgadza się prof. inż. Joanna Polańska z Politechniki Śląskiej, która zajmuje się nauką o danych i uczeniu maszynowym. W czasie sierpniowej debaty „AI i onkolog – konkurenci czy partnerzy?” tłumaczyła, że czat może być wsparciem w sytuacji, gdy diagnoza już jest postawiona, a pacjent ma objawy, które są typowe. To może zaoszczędzić lekarzowi czas, który można wykorzystać, by zmierzyć się z tym, co trudne i nietypowe.

– W czasie terapii u pacjenta pojawia się wiele różnych pytań, część z nich jest trywialna i podstawowa. W takich sytuacjach mechanizmy sztucznej inteligencji mogą pomóc szybko znaleźć odpowiedź – dodaje.

Z kolei prof. Gałecki na pytanie, czy chatbot, który rozmawia o emocjach, to więcej szans czy zagrożeń, odpowiada, że ostateczny bilans zależy według niego od sposobu korzystania z AI. – Widzę tu pewien potencjał. Chat może być czymś w rodzaju interaktywnego dziennika: pomóc człowiekowi nazwać emocje, uporządkować problem, zastanowić się nad własnymi reakcjami czy przygotować pytania przed spotkaniem z psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą. Może również obniżyć próg wejścia do rozmowy o zdrowiu psychicznym. Jeżeli ktoś po raz pierwszy formułuje zdanie: „od kilku tygodni nic mnie nie cieszy, źle śpię i coraz trudniej mi funkcjonować”, samo nazwanie problemu może być początkiem poszukiwania rzeczywistej pomocy – przekonuje.

Żeby nie było tak pięknie, profesor wskazuje ograniczenia związane ze sztuczną inteligencją. – Generatywna AI może udzielić odpowiedzi brzmiącej bardzo przekonująco, która mimo to będzie niepełna albo błędna. Nie przeprowadza badania psychiatrycznego, nie obserwuje zachowania pacjenta i nie zna pełnego kontekstu jego życia. Może też nadmiernie potwierdzać sposób myślenia użytkownika. To szczególnie niebezpieczne u osób z urojeniami, nasilonymi zaburzeniami lękowymi, ciężką depresją, manią czy tendencjami samobójczymi. Dochodzi do tego ryzyko zastępowania prawdziwych relacji relacją z programem oraz odkładania kontaktu ze specjalistą – ostrzega.

Nie muszę pisać pamiętnika

Pacjenci, którzy regularnie odwiedzają gabinety psychiatrów, potwierdzają, że od pewnego czasu systematycznie dzielą się swoimi osobistymi historiami ze sztuczną inteligencją. – Zdarza mi się wklejać w okno czata wiadomości, które wymieniam z moją mamą, i pytam, co AI o tym myśli, czy to, co piszę, jest normalne, czy przesadzam. Moja córka ma postawioną diagnozę ADHD i pytam na bieżąco, co robić dalej. Najbardziej podoba mi się to, że moje wiadomości nie muszą być eleganckie, w końcu nie muszę dbać o kropki i przecinki, wielkie i małe litery. Mogę skupić się na emocjach, a nie na interpunkcji i ortografii. To, co chcę przekazać, jest zrozumiałe – opisuje 45-letnia Marta, która pracuje na kierowniczym stanowisku w Warszawie.

44-letnia Dorota, mieszkająca w stolicy menedżerka, opowiada, że kiedyś „próbowała pisać dziennik, jak w dawnych szkolnych czasach pamiętnik”. – Nie wychodziło mi to, brakowało czasu i motywacji. W rozmowach z chatbotem lubię to, że on zawsze szybko zareaguje i lepiej lub gorzej ustosunkuje się do tego, co piszę. Gdy patrzę na archiwum moich wiadomości do AI, to myślę, że jest to bardziej szczere niż dawny pamiętnik. Chociaż boję się czasem tego, dokąd trafia to, co piszę – przyznaje.

Czytaj więcej

Psychoza AI. Tak działa wyjątkowo niebezpieczna relacja z chatami

Joanna Polańska tłumaczy, że efekt, który polega na tym, że model językowy sprawia wrażenie, że odpowiada nam człowiek, wynika tylko z tego, że maszyna została tak wyuczona. – To jest algorytm, który działa według pewnych ustalonych reguł. Wytrenowano go głównie na tekstach z publicznie dostępnych baz danych i informacji z mediów społecznościowych. Chatbot, którego dziś widzimy, to twór, który powstał jako efekt czterech lat użytkowania. Przełom nastąpił w 2022 r., kiedy generatywna AI zaczęła trafiać do masowych użytkowników. Wtedy te mechanizmy inaczej odpowiadały na zadawane pytania. W miarę upływu czasu, poszły w kierunku bycia dobrym kumplem – wyjaśnia.

W sieci można znaleźć wiele podpowiedzi, jak osłabić przytakiwanie sztucznej inteligencji. Eksperci podpowiadają, żeby wpisać komendę „truth mode”, dzięki której odpowiedzi AI będą ostrzejsze i bardziej krytyczne. – To jest tylko kwestia słownictwa i form językowych. Model językowy będzie korzystać wciąż z tej samej bazy wiedzy. Będzie tylko w inny sposób przekazywał nam te informacje. Różnica dotyczy jedynie naszego odbioru komunikatu, który tam się pojawia – tłumaczy prof. Polańska.

To tylko narzędzie

Zrobiłem test. Tym razem bez diagnoz, rozwodów i trudnych rodzinnych historii. Zadałem chatbotowi pytanie, które równie dobrze mogłoby paść podczas rozmowy z terapeutą. „Zastanawiam się, jak spędzić niedzielę, żeby dała mi energię i odpoczynek. Rodzina – boję się sprzeczki albo niezrozumienia. Samotnie – może będzie nudno. Sportowo – a jeśli złapię kontuzję i zepsuję sobie cały następny tydzień? W domu – chcę przecież być zdrowy i aktywny. Co radzisz? Czym się kierować? Jak się tym nie stresować i nie popsuć sobie weekendu?”.

Zamiast jednego rozwiązania dostałem plan: spokojny początek dnia, trochę ruchu, później spotkanie z ludźmi albo samotne wyjście, a wieczorem powrót do domu i wyciszenie. Sztuczna inteligencja dodała: „Jeśli będziesz próbował wyeliminować możliwość nudy, konfliktu, kontuzji i zmarnowania dnia jednocześnie, prawdopodobnie będziesz bardziej kontrolował niedzielę niż nią żył. Nie próbuj zrobić idealnej niedzieli, bo to generuje najwięcej napięcia” – podpowiada chatbot.

Co na temat takich odpowiedzi mówią eksperci? – Bliskie jest mi stanowisko prezentowane przez instytucje międzynarodowe, takie jak Światowa Organizacja Zdrowia. WHO zwraca uwagę, że generatywna AI może mieć zastosowanie w ochronie zdrowia, ale wymaga odpowiedniego nadzoru, weryfikacji, ochrony prywatności i świadomości, że może generować informacje błędne, stronnicze lub niepełne – odpowiada prof. Gałecki. Przytacza stanowisko Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, które podkreśla, że ogólne chatboty AI nie zostały stworzone do świadczenia opieki psychiatrycznej czy psychologicznej, a obecnie nie mamy wystarczających dowodów, aby uznawać je za bezpieczny substytut profesjonalnego leczenia. – Bardzo trafne wydaje mi się również określenie użyte przez ekspertów Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA): AI należy traktować jak narzędzie, a nie jak najlepszego przyjaciela czy terapeutę. APA zwraca uwagę zarówno na możliwość użytecznego wykorzystania tych technologii, jak i na ryzyko rozwijania nadmiernej relacji emocjonalnej z chatbotem – dodaje.

Czytaj więcej

ChatGPT przejmuje zdrowie. Czy lekarze mają się czego bać?

Lekarze są więc ostrożni i nie rekomendują ani całkowitego unikania AI, ani bezkrytycznego zaufania. – Możemy zapytać albo poprosić AI: „pomóż mi uporządkować, co czuję”, „jakie pytania warto zadać psychoterapeucie?”, „pomóż mi przygotować się do rozmowy z lekarzem” albo „jak mogę opisać to, co się ze mną dzieje?”. Możemy potraktować ją jako pomoc w autorefleksji czy psychoedukacji – wymienia prof. Gałecki. – Znacznie ostrożniejszy byłbym wobec pytań: „jakie mam zaburzenie?”, „czy powinienem odstawić lek?”, „czy potrzebuję hospitalizacji?” albo „czy moje myśli samobójcze są poważne?”. Tutaj odpowiedzi powinien udzielać człowiek posiadający odpowiednie kompetencje, który bierze odpowiedzialność za udzieloną pomoc – podkreśla psychiatra.

Eksperci, z którymi rozmawiałem, zgadzają się, że sztuczna inteligencja może być użyteczna, jeśli pomaga nazwać problem i prowadzi do poszukiwania profesjonalnej pomocy. Ryzyko zaczyna się w sytuacji, gdy zaczyna zastępować lekarza, psychoterapeutę czy bliskich ludzi. Brytyjskie zrzeszenie Royal College of Psychiatrists zwraca w ostatnich tygodniach uwagę na niebezpieczeństwo, że osoby młode, czekając na profesjonalną pomoc, mogą zacząć traktować publicznie dostępne chatboty jako jej zamiennik. Dzieje się tak, mimo że narzędzia te nie mają zabezpieczeń wystarczających dla osoby szczególnie podatnej na zranienie.

Co wobec tego myśleć o asystentach AI, modelach językowych i innych narzędziach opartych na sztucznej inteligencji, które są dostępne całodobowo, bez ograniczeń?

W okno chatbota wpisałem pytanie: „Czy można ci zaufać?”. Po kilku sekundach dostałem odpowiedź: „Tak, ale nie bezkrytycznie. Staram się być uczciwy. W sprawach ważnych, np. zdrowie, prawo, pieniądze, warto mnie weryfikować w wiarygodnym źródle”. Na podstawie tego, co dzisiaj wiemy o sztucznej inteligencji, można powiedzieć, że AI może pomóc człowiekowi rozpocząć rozmowę z samym sobą, ale nie powinna kończyć jego rozmowy z drugim człowiekiem.

Michał Dobrołowicz – doktor nauk społecznych i dziennikarz RMF FM