Reklama

Robert Mazurek: Dziewięcioro dzieci i ksiądz

Szli po mieście i Aleksandrowi Aleksandrowiczowi zachciało się siusiu. – Przepraszam najmocniej, gdzie tu mogę się wysikać? – spytał skonfundowany. – Pan? Pan wszędzie – odpowiedział mu Iwaszkiewicz. Aleksander Fadiejew, szef związku sowieckich pisarzy, główny stalinista literatury, rzeczywiście mógł w Warszawie pozwolić sobie na wszystko. Nie wiedziałem o nim zbyt wiele, właściwie poza tą anegdotą chyba nic, kiedy włócząc się po Nowodziewiczym trafiłem przypadkiem na jego grób.
Robert Mazurek: Dziewięcioro dzieci i ksiądz

Foto: AdobeStock

Bo ja, przyznać to muszę, uwielbiam cmentarze. Łażąc po górach, zbaczałem do wsi i zatapiałem się w wiejskich cmentarzykach, ot, choćby w Bartnem. Byłem tam teraz, nie do poznania, niestety. To wcale nie tak, że uwielbiałem nekropolie od zawsze, ale kiedy i gdzie się to zaczęło? To chyba niemożliwe, żeby to była Moskwa, chociaż kto wie, może właśnie tam? Na samym początku lat 90. jeździłem tam co roku i Nowodziewiczy czy Wagańkowski były stałymi punktami programu.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama