Reklama
Rozwiń
Reklama

Na Węgrzech rośnie napięcie przed wyborami. Czuć to u rozmówców na wiecach

Od młodych uczestników wiecu partii Viktora Orbána usłyszałam, że są dumni z pozycji Węgier na świecie. W narodowe tony uderza w kampanii wyborczej także opozycja spod znaku Tiszy Pétera Magyara – do tego stopnia, że jej marsz początkowo wzięłam za demonstrację prorządową.
Zwolennicy opozycyjnej Tiszy Pétera Magyara z flagami Węgier 15 marca w Budapeszcie podczas obchodów

Zwolennicy opozycyjnej Tiszy Pétera Magyara z flagami Węgier 15 marca w Budapeszcie podczas obchodów rocznicy rewolucji 1848 r.

Foto: REUTERS/Bernadett Szabo

To nie jest tak, że zaciekawiłam się plakatem Mi Hazánk (Ruchu Naszej Ojczyzny), z którego groźnie spogląda lider węgierskich narodowców László Toroczkai. I nie jest też tak, że gdy idzie się ulicami Budapesztu, czymś niezwykłym będzie znaleźć na wpół zerwaną wlepkę proaborcyjną zaklejoną wlepką reklamującą alternatywę w postaci infolinii dla ciężarnych w trudnej sytuacji. Ani nawet tak, że ktoś przy piwie rzuci żart o Zbigniewie Ziobrze, niespełnionych obietnicach Donalda Tuska, jego winie czy inny chwilowo modny slogan. Sorry, po prostu Węgry mają taki klimat, że polityka jest tematem tak ważnym, że prędzej czy później przypadkowy słuchacz poczuje się, jakby stanowiła centrum zainteresowań narodu. Nie od dzisiaj, nie od forum konserwatystów CPAC, które odbyło się w marcu w Budapeszcie, nie od święta narodowego 15 marca i nawet nie od daty ogłoszenia wyborów. Chociaż wiadomo, że atmosfera staje się coraz bardziej napięta.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama