4 zł tygodniowo przez rok!
Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!
Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.
Kliknij i poznaj szczegóły.
Zwolennicy opozycyjnej Tiszy Pétera Magyara z flagami Węgier 15 marca w Budapeszcie podczas obchodów rocznicy rewolucji 1848 r.
To nie jest tak, że zaciekawiłam się plakatem Mi Hazánk (Ruchu Naszej Ojczyzny), z którego groźnie spogląda lider węgierskich narodowców László Toroczkai. I nie jest też tak, że gdy idzie się ulicami Budapesztu, czymś niezwykłym będzie znaleźć na wpół zerwaną wlepkę proaborcyjną zaklejoną wlepką reklamującą alternatywę w postaci infolinii dla ciężarnych w trudnej sytuacji. Ani nawet tak, że ktoś przy piwie rzuci żart o Zbigniewie Ziobrze, niespełnionych obietnicach Donalda Tuska, jego winie czy inny chwilowo modny slogan. Sorry, po prostu Węgry mają taki klimat, że polityka jest tematem tak ważnym, że prędzej czy później przypadkowy słuchacz poczuje się, jakby stanowiła centrum zainteresowań narodu. Nie od dzisiaj, nie od forum konserwatystów CPAC, które odbyło się w marcu w Budapeszcie, nie od święta narodowego 15 marca i nawet nie od daty ogłoszenia wyborów. Chociaż wiadomo, że atmosfera staje się coraz bardziej napięta.
Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!
Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.
Kliknij i poznaj szczegóły.