Prosto z piekła” wraca do Polski, tym razem w kolorze. Monumentalne dzieło Alana Moore’a i Eddiego Campbella od początku było pewnym projektem granicznym: między reportażem a mitologią, archiwum true crime a halucynacją, historią a metafizyką. Kolor zmienia tu nie tylko frakturę obrazu, ale i sposób lektury.
Czarno-biała wersja Campbella działała jak policyjna dokumentacja: szorstka, brudna, pozornie obiektywna. Kolor wprowadza nowy rejestr – afektywny i symboliczny. Ulice Whitechapel zyskują cielesność, noc nabiera lepkości, krew przestaje być abstrakcją, a staje się znakiem przemocy wpisanej w porządek społeczny. To ważne, bo „Prosto z piekła” nie jest opowieścią o Kubie Rozpruwaczu jako zagadce kryminalnej, lecz o nowoczesności jako systemie produkcji ofiar.