Herman obudził się o poranku z głębokiego snu. Śniła mu się młodość. Jakiś mecz w telewizji, który oglądał z kolegami. Karl-Heinz Rummenigge podawał do Gerda Müllera. Precyzyjne podanie. Strzał i oczywiście gol. Stadion oszalał i właśnie to go zbudziło. Otworzył oczy, spojrzał na telefon. Godzina siódma piętnaście. A więc jest jeszcze chwila, żeby poleniuchować. Machinalnie sięgnął po gazetę, zanim przypomniał sobie, że od kilku miesięcy jego ulubiony dziennik już nie wychodzi. Przez ostatnie 40 lat co rano sięgał na szafkę nocną, by doczytać wczorajszą gazetę, ale tym razem jej nie było. Cóż, nowoczesność.