Reklama

Kac ludojad

Skandale, jak wiadomo, żyją krótko, więc cicho już w sieci i o nieszczęsnej reklamie wódki
Wojciech Stanisławski

Wojciech Stanisławski

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Skandale, jak wiadomo, żyją krótko, więc cicho już w sieci i o nieszczęsnej reklamie wódki (w nadziei, że zirytuje to zleceniodawców całej kampanii, proponuję, byśmy konsekwentnie nie używali jej nazwy), w której wykorzystano zdjęcie z ataku ZOMO na demonstrantów w Lubinie w sierpniu 1982, sugerując podpisem, że niesiony za ręce i nogi, nieprzytomny po postrzale w głowę Michał Adamowicz to ot, znużony przednim trunkiem biesiadnik.

A przecież niespełna dwa tygodnie temu media zawrzały, po czym wszystko potoczyło się ze zwykłą w takich przypadkach dynamiką: dyrektor zarządzający gorzelni gorąco przeprosił i obarczył całą odpowiedzialnością agencję, u której zamówiono reklamę, agencja przeprosiła jeszcze goręcej, obarczając całą odpowiedzialnością niekompetentnego pracownika, obaj zaś panowie zadeklarowali, że dołożą wszelkich starań, by zadośćuczynić etc. Można więc uznać, że przynajmniej egzamin z „zarządzania kryzysowego" zdali na szóstkę: najbliższe tygodnie pokażą, czy i jak zechcą wesprzeć osoby i środowiska poszkodowane. My zaś zostaliśmy, niczym na kacu, upokorzeni i zdumieni: jak można w reklamie wódki wykorzystać prześmiewczo zdjęcie z kategorii „ikonicznych", bo obarczone takim ładunkiem dramatyzmu, że zostaje w pamięci każdego patrzącego?

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama