Nie udźwigniesz prawdy!” – krzyczy grany przez Jacka Nicholsona pułkownik Jessup w ikonicznej scenie „Ludzi honoru” (1992) Roba Reinera. Mówi to do przesłuchującego go porucznika Daniela Kafee (Tom Cruise). 32-letni Nick Reiner, który jest oskarżony o brutalne zamordowanie swoich rodziców, mógłby te same słowa skierować do swojego rodzeństwa. To jego siostra znalazła martwych rodziców, o zabicie których Nick jest podejrzany. Jak znieść prawdę o tym, co zdarzyło się w niedzielę 14 grudnia 2025 r. w dzielnicy Brentwood w Los Angeles? Rob Reiner i jego żona Michelle zostali znalezieni we własnej sypialni z poderżniętymi gardłami. Jestem przekonany, że bardzo szybko pojawią się seriale true crime i fabuła o tym, co doprowadziło do tego koszmarnego mordu. Nie tylko dlatego, że zbrodnie w samym sercu „fabryki snów” zawsze fascynowały i przerażały świat kina, który od samego swojego początku się nimi żywił i je cynicznie monetyzował. Tragedia w domu Reinerów jest przecież bardzo „filmowa”, choć happy endu w niej nie ma. Ostatni raz widziano całą trójkę na świątecznej imprezie u komika Conana O’Briana, która odbyła się kilka godzin przed mordem. Rob Reiner w ostatnim swoim wywiadzie komentował, nomen omen, zabójstwo Charliego Kirka, natomiast jego śmierć w haniebny sposób ocenił prezydent Donald Trump. Platformy streamingowe będą się zabijać o prawa do ekranizacji tej historii.