Reklama
Rozwiń
Reklama

„Eternity. Wybieram ciebie”: Wieczność jako targi handlowe

„Eternity. Wybieram ciebie” Davida Freyne’a to komediodramat o trójkącie miłosnym w zaświatach. Jest czuła, lecz przy całym swym uroku zaskakująco zachowawcza.
„Eternity. Wybieram ciebie”, reż. David Freyne, dystr. Forum Film

„Eternity. Wybieram ciebie”, reż. David Freyne, dystr. Forum Film

Foto: mat.pras.

Wyobraź sobie, że po śmierci wysiadasz z pociągu. Nie ku świetlistej bramie, tylko do miejsca między dworcem a hotelem pod lotniskiem. W hali stoją stoiska z zaświatami: wersja chrześcijańska, buddyjska, Paryż, świat bez mężczyzn. Zamiast sądu – uśmiechnięci asystenci. Na miejsce nieba – pakiet przeżyć skrojony pod klienta.

Niebo w wersji Freyne’a bardziej przypomina infrastrukturę komunikacyjną niż przedsionek transcendencji. Dusze przyjeżdżają do miejsca na styku brutalistycznego hotelu, stacji przesiadkowej i konwentu popkultury. Przez tydzień zmarli mają wybrać swoją wieczność: od nostalgicznych rajów po wymyślne utopie. Czasem muszą wybrać też towarzysza podróży. Joan (Elizabeth Olsen) spotyka dwóch mężczyzn: Larry’ego (Miles Teller), z którym spędziła 65 lat, oraz Luke’a (Callum Turner), idealizowaną miłość z młodości, żołnierza zabitego na wojnie. To nie jest prosty rachunek.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama