Reklama

Kołysanka

Weź mnie wszędzie ze sobą. Nie musisz mnie widzieć, ale pozwól mi na siebie patrzeć. Kiedyś cię odłożę, oddam cię trawie, ziemi, kamieniom. Będę patrzyła, jak ruszasz przed siebie. Najpierw na czworakach, potem, chwiejąc się, zaczniesz chodzić. Czasami będę traciła cię z zasięgu wzroku. Ale kiedy tylko zamknę oczy, będzie tak jak teraz. Każdy twój dreszcz będzie moim.
Beata Stankiewicz, „Kontemplacja dzieciątka”

Beata Stankiewicz, „Kontemplacja dzieciątka”

Foto: Marek Gardulski

Nareszcie zasnąłeś. Wybacz mi, nie znam żadnych piosenek odpowiednich dla twoich uszu. A coś przecież śpiewać powinnam – tak czuję. Zasnąłeś ze zmęczenia, po długiej drodze. Potrzebujesz tych kilku godzin. Widzisz, ja też ostatnio sporo przeszłam. Chwieje mi się głowa, przymykają powieki. Ale nie chcę zasnąć. Powinnam przecież czuwać nad twoim snem. Tak bardzo chciałabym ci coś pośpiewać. Inaczej niż do tej pory – ze słowami. Ale znam tylko te słowa, które mi śpiewano. Nie byłam wiele starsza niż ty teraz, kiedy zaczęłam ich słuchać. Niewiele, prawie nic z nich nie rozumiałam. Ale miały swój zapach i barwę. I swoje miejsce. A nie wydaje mi się, żeby tutaj pasowało. Chyba nie powinnam. Nie ma tu murów ani krużganków. Nie czuję kadzideł, tylko chłód. Ale nic nie poradzę, że tak bardzo chcę śpiewać, kiedy na ciebie patrzę. Twój sen wydaje mi się teraz samotny, jak muzyka bez słów.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama