Czy spodziewał się pan, że po przegranych wyborach prezydenckich w obozie władzy dojdzie do takiego chaosu, jaki ciągle obserwujemy?
Mam trochę inny ogląd sytuacji. Zaraz po ogłoszeniu wyniku wyborów faktycznie zapanował chaos w obozie władzy. Pojawiały się opinie, że w wyborach oszukano, że trzeba jeszcze raz policzyć głosy. Sam premier zdawał się podzielać takie zdanie, a potem się z tego wycofywał, co dowodzi chaosu wynikającego z szoku po przegranej. Ale gdy Karol Nawrocki został prezydentem i rozpoczęła się gra między nim a Donaldem Tuskiem, to mam wrażenie, że premierowi przybyło tlenu.