Ten drobny incydent wygląda trochę inaczej w kontekście lektury książki Raymonda Ibrahima „Miecz i bułat”, poświęconej konfrontacjom zbrojnym sił Zachodu z muzułmanami. Ibrahim, pisarz i wykładowca specjalizujący się w zagadnieniach Bliskiego Wschodu i islamu, wyszczególnił osiem wielkich bitew, począwszy od tej nad rzeką Jarmuk w 636 r., a skończywszy na bitwie pod Wiedniem w 1683 r. Cztery z nich wygrali muzułmanie, cztery – chrześcijanie, jeśli nie liczyć bitwy morskiej pod Lepanto, gdzie turecka flota doznała sromotnej klęski. Niby wychodzi na remis – tylko że wyznawcy Allaha zajęli cały Bliski Wschód i północną Afrykę, czyli tereny wtedy od wieków chrześcijańskie. Po stronie islamu znalazły się takie kluczowe miasta, jak Antiochia, Aleksandria i Konstantynopol, których nigdy potem nie odzyskano.