4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 30.01.2026 20:47 Publikacja: 21.02.2025 11:10
Robert Plant, Jimmy Page i John Paul Jones w Royal Albert Hall w Londynie 9 stycznia 1970, kadr z „Becoming Led Zeppelin"
Foto: Mike Randolph/Paul Popper/Popperfoto via Getty Images/materiały prasowe
Reżyser Bernard MacMahon i jego współscenarzystka Allison McGourty, ujawniając na łamach „The Guardian” kulisy starań o powstanie filmu „Becoming Led Zeppelin”, nie kryją, że wiele ryzykowali. Spędzili sporo czasu na dokumentowaniu scenariusza, tymczasem muzycy, z którymi chcieli rozmawiać, mają opinię nieuchwytnych.
Powód jest wyjawiony pośrednio w filmie, który przypomina mało dziś pamiętaną i w sumie zaskakującą historię: Led Zeppelin zdobyli sławę w Ameryce, choć byli atakowani i lekceważeni przez prasę. Stali się gwiazdami dzięki wsparciu niezależnych stacji radiowych oraz występom na żywo. Wcześniej Ahmet Ertegun, szef Atlantic Records, podpisał umowę na płytę z zaliczką 200 tys. dolarów. Menedżer Peter Grant wypłacił muzykom po 3 tys. funtów, a każdy z nich kupił sobie złotego jaguara S. A jednak gdy w Ameryce wyrastali na zespół nr 1, w ojczyźnie byli na marginesie. Wniosek? Led Zeppelin nie potrzebuje reklamy. Druga płyta i tak strąciła z pierwszego miejsca „Billboardu” „Abbey Road” The Beatles i sprzedała się w pół roku w 5 milionach egzemplarzy. Mając perspektywę namówienia takich muzyków na wywiady, reżyser brał pod uwagę, że gdy zadzwoni do Zeppelinów, okaże się, że nie są zainteresowani udziałem w powstaniu filmu. Nic nowego: zawsze odmawiali większości wywiadów lub występów w telewizji czy przed kamerą.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas