Smoleńskie miesięcznice wydają mi się obyczajem co najmniej dziwnym. Nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat co miesiąc należy czcić pamięć ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Bardziej logiczne byłyby jednak rocznice. Forma tych uroczystości też wydaje się dyskusyjna. Jarosław Kaczyński zjawia się w towarzystwie partyjnych kolegów, jakby to było jakieś oficjalne wydarzenie. Za czasów rządów PiS można by nawet dodać, że rangi państwowej. Czemu ma to służyć? Nie jest to dla mnie jasne. Może ma to jakiś sens, którego nie jestem w stanie pojąć.