Reklama

Bogusław Chrabota: Posypią się fundamenty Kościoła

Instytucje rozpadają się powoli. Trochę jak budynki. Najpierw ich mieszkańcy tracą cierpliwość do remontów, więc na ścianach łuszczą się warstwy farby, kruszy tynk, próchnieją parapety. Potem zaczyna cieknąć dach, pojawiają się szpary w ścianach. Ludzie się wyprowadzają i budynki stają się niezamieszkałe. Z czasem ktoś wybija szyby w oknach, wyrywa framugi, w końcu załamuje się strop i w wyniku tej postępującej destrukcji zostają tylko ściany. Ale też do momentu, kiedy nie rozbierze ich nowy budowniczy, albo nie rozsypie wiatr i nie rozmyją deszcze.
Bogusław Chrabota: Posypią się fundamenty Kościoła

Foto: AdobeStock

Widziałem wiele takich miejsc. W pustynnych zakątkach Egiptu widziałem świątynie, które przetrwały tylko dlatego, że przysypał je piasek, a z ich wnętrza, jak z jaskiń, korzystali pasterze. W dżunglach Indochin kolosalne miejsca kultu pochłonął tropikalny las, a ich szczątki odnajdujemy wyłącznie dzięki wysiłkowi zawziętych archeologów. Po sumeryjskich zigurratach i świątyniach Babilonu pozostało ledwie trochę kurzu. Nie chciałbym, by taki los przydarzył się Kościołowi, o którym ciągle, choć z coraz większym trudem, mówię: mój Kościół. Mój, bo przydarzyło mi się żyć w czasach jego triumfu.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama