4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Bukmacherzy obstawiają zakłady, jaką piosenką bracia Liam (z lewej) i Noel Gallagherowie otworzą koncerty w 2025 r. Pytanie jednak, czy zanim w ogóle ruszą w trasę, znów nie zdążą się pokłócić?
Ciężko jest lekko żyć. Są żony, kochanki, alimenty” – napisał do mnie kolega na wieść, że lada moment zostanie ogłoszony comeback Oasis na scenę. Plotka potwierdziła się we wtorek, gdy po półtorej dekady przerwy ogłoszono 14 koncertów braci Gallagherów pod jednym szyldem latem 2025 r. w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Po paru dniach dorzucono jeszcze trzy występy w planowanej trasie ze względu na duże zainteresowanie.
Pierwsza myśl była taka, że można, ale nie trzeba, śledzić tego zjednoczenia. Widziałem już niejedną zreaktywowaną legendę (Blur, Pulp, New Order, Public Image Ltd.) i to nigdy nie porywało. Patrząc na zdjęcia tatusiowatego Pete’a Doherty’ego z The Libertines w Stodole w 2022 r., człowiek sam czuł się starszy niż węgiel. Z mieszanymi uczuciami oglądałem filmiki 79-letniej Debbie Harry z festiwalu Glastonbury. Można tych występów bronić empatią: pozwólmy artystom się wyrażać niezależnie od wieku. A i wolnorynkowcy poprą: skoro ktoś chce kupić bilet, to cicho sza. Czasami jednak nie da się na to patrzeć, nie mówiąc już o słuchaniu. Noel i Liam Gallagherowie na emeryturze jeszcze nie są. Mają odpowiednio 57 i 51 lat. Prowadzą swoje solowe muzyczne projekty z większymi i mniejszymi sukcesami, a i z tantiem mogą żyć przyzwoicie. Choć Liam często narzeka, że kiedyś to było siano z rock and rolla, nie to co teraz. Na rachunki pewnie im wystarcza, ale czy na nowy jacht?
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Czy Polsce potrzebna jest „imperialna opowieść”, czy raczej chłodna podmiotowość państwa średniego? W podcaście...
„Niebo. Rok w piekle” zmusza nas do odpowiedzi na kilka trudnych pytań.
Szum wiatru i tęsknota. Dźwięki ulotne i delikatne, a jednak rezonujące w słuchaczu z ogromną mocą.
„Ride 6” to okazja, by bezpiecznie poszaleć na motocyklu.