Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Zawsze musimy tworzyć prawo tak, jakbyśmy to my byli w mniejszości, choć mamy większość. Bo ten kij ma dwa końce. Sytuacja może się odwrócić, a prawo musi służyć w każdej sytuacji – mówi Piotr Łukasz Andrzejewski. Na zdjęciu w Senacie, 2009 rok
Plus Minus: Czy ma pan jakieś szczególne wspomnienie z wyborów 1989 roku?
Uczestniczyłem w nich m.in. jako delegowany przez Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie członek powołanej do przeprowadzenia tych wyborów Komisji Wyborczej i obserwowałem z bliska tamte wybory. W wyniku ustaleń Okrągłego Stołu powołano 21-osobowy skład Komisji Wyborczej. Z ramienia Solidarności znaleźli się w niej także: Jurek Ciemniewski, Anatol Lawina, prof. Zofia Wasilkowska, profesor Janina Zakrzewska, no i profesor Andrzej Zoll. Pracami tej szczególnej komisji kierował prof. Alfons Klafkowski z Poznania. Robił to w sposób koncyliacyjny. Podejmowane decyzje nie były głosowane, a zapadały na zasadzie konsensusu. W Komitecie Obywatelskim uważaliśmy, że przyjęcie listy krajowej, która zawierała 35 nazwisk prominentnych działaczy PZPR i jej satelitów, warunkowała przestrzeganie umów okrągłostołowych. Opinia naszych wyborców skłaniała się do odrzucenia listy krajowej. Zastanawialiśmy się, jak to powinno wyglądać w praktyce. Czy można było rekomendować wyborcom skreślanie każdego nazwiska z osobna, co proponował Jacek Fedorowicz, czy przekreślanie całej karty dla jej odrzucenia.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: