Mariusz Cieślik: Zasłużyliśmy na Grzegorza Brauna. Sami go sobie wybraliśmy

To, że na forum Parlamentu Europejskiego będzie nas reprezentował Grzegorz Braun, ma wymiar symboliczny. To potwierdzenie, że w polskiej polityce docenia się hejterów i że większości obywateli to nie przeszkadza.

Publikacja: 13.06.2024 12:04

Grzegorz Braun

Grzegorz Braun

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Zgaszenie w Sejmie świecy chanukowej, ściągnięcie ukraińskiej flagi z kopca Kościuszki w Krakowie, awantura o flagę Unii Europejskiej w lokalu wyborczym, liczne wypowiedzi z podtekstem antysemickim, w tym również i taka, która stała się odkryciem w skali globalnej. Otóż to właśnie Grzegorz Braun wytropił, że mistrz Yoda z „Gwiezdnych wojen” jest Żydem. Może coś przegapiłem, ale wydaje mi się, że wymieniłem wszystkie spośród największych osiągnięć politycznych posła Brauna. I to na ich podstawie ponad 113 tys. wyborców uznało, że życzą sobie takiego właśnie przedstawiciela w Parlamencie Europejskim.

Czytaj więcej

Mariusz Cieślik: W tajnej służbie Władimira Putina

Grzegorz Braun zapewnił sobie sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego dzięki hejtowi

Nie jestem pewien, czy warto tracić czas na analizowanie fenomenu Grzegorza Brauna, jako że jego sukces jest tylko symptomem poważnej choroby toczącej nasze życie społeczne. Ale skoro już mówimy o chorobie… Mój główny kłopot z politykiem Konfederacji polega na tym, że wciąż nie jestem pewien, czy jest człowiekiem wspinającym się na Himalaje cynizmu, czy też naprawdę powinien poddać się leczeniu. Obawiam się, że bez konsylium nie da się tego rozstrzygnąć.

Tak czy owak Grzegorz Braun kolejnymi prowokacjami i hejterstwem wywalczył sobie najpierw rozpoznawalność, a w ostatnich latach polityczny sukces. Strzeżcie się niespełnionych artystów – chciałoby się dodać. Bo przecież, gdyby został doceniony jako reżyser, to pewnie do dziś robiłby filmy dokumentalne. Choć, szczerze mówiąc, nie błyszczał wielkim talentem. Nawet jeśli miewał trafione tematy (zapomniane biografie pisarzy czy mało znane wątki XX-wiecznej historii), to ważniejsze od formy były poglądy autora. Polskie kino nie straciło więc wybitnego artysty, za to nasza polityka zyskała zawodnika, który wyróżnia się brutalnością. A to w kraju, gdzie życiem publicznym rządzi nienawiść, naprawdę nie jest proste.

Prawda jest zatem taka, że brutalni politycy obsługują autentyczne społeczne emocje. Po trosze zapewne je kreują, ale też odpowiadają na oczekiwania. A to oznacza, że w Polakach naprawdę jest wiele agresji i pogardy. 

O powodach, dla których doszliśmy do punktu, gdzie w sumie nikogo nie dziwi wyborczy sukces Grzegorza Brauna, należałoby napisać co najmniej książkę. A może kilka. W wielkim uproszczeniu można by jednak powiedzieć, że za ten sukces odpowiedzialni są wspólnie Jarosław Kaczyński i Donald Tusk. Dwaj śmiertelni wrogowie, którzy w swoją wojnę wciągnęli pół Polski. To oni od lat tolerują w swoich szeregach osobników typu: Roman Giertych, Dominik Tarczyński, Janusz Kowalski czy Sławomir Nitras. To ludzie, których za chamstwo i agresję wyłącznie nagradzano. A przecież ta lista jest zdecydowanie dłuższa i poczesne miejsca wśród politycznych zakapiorów zajmują sami liderzy PiS-u (od lat) oraz Platformy (od niedawna).

Czytaj więcej

Mariusz Cieślik: Rozdarta sosna Jarosława Kaczyńskiego

Grzegorz Braun obsługuje autentyczne społeczne emocje

Rosyjskie powiedzenie „zły car, dobrzy bojarzy” ma swoją polską wersję, która brzmi „źli politycy, dobre społeczeństwo”. W myśl tej zasady to „oni” są wszystkiemu winni, a „my” jesteśmy bez grzechu. Słyszymy to nieustannie zarówno od zwykłych obywateli (co można usprawiedliwić), jak i niektórych publicystów (czego już usprawiedliwiać nie należy). Obcokrajowiec słuchający tego rodzaju narzekań mógłby sądzić, że Polska jest dyktaturą albo znajduje się pod okupacją. Tymczasem to my sami wybieramy takich, a nie innych polityków. I w sytuacji, kiedy głosuje 70–80 procent uprawnionych, nie możemy mówić, że nas nie reprezentują.

Prawda jest zatem taka, że brutalni politycy obsługują autentyczne społeczne emocje. Po trosze zapewne je kreują, ale też odpowiadają na oczekiwania. A to oznacza, że w Polakach naprawdę jest wiele agresji i pogardy. I nie mam na myśli wyłącznie tych, którzy głosowali na Grzegorza Brauna. Tylko wszystkich współobywateli wspierających licznych hejterów i równie liczne hejterskie media.

Zgaszenie w Sejmie świecy chanukowej, ściągnięcie ukraińskiej flagi z kopca Kościuszki w Krakowie, awantura o flagę Unii Europejskiej w lokalu wyborczym, liczne wypowiedzi z podtekstem antysemickim, w tym również i taka, która stała się odkryciem w skali globalnej. Otóż to właśnie Grzegorz Braun wytropił, że mistrz Yoda z „Gwiezdnych wojen” jest Żydem. Może coś przegapiłem, ale wydaje mi się, że wymieniłem wszystkie spośród największych osiągnięć politycznych posła Brauna. I to na ich podstawie ponad 113 tys. wyborców uznało, że życzą sobie takiego właśnie przedstawiciela w Parlamencie Europejskim.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Plus Minus
(Nie)chciany prezydent
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Plus Minus
Ksawery Szlenkier: Tęsknię za beatem 4/4
Plus Minus
Jan Maciejewski: Stało się
Plus Minus
Jan Bończa-Szabłowski: Badał kapitalizm metodą obserwacji uczestniczącej
Plus Minus
Wolność motyla