Reklama
Rozwiń
Reklama

Mariusz Cieślik: Epitafium dla Jacka Kaczmarskiego

Gdyby kiedyś miał powstać film o Jacku Kaczmarskim, swój wielki finał powinien mieć mniej więcej w roku 1990. Kiedy po dziesięciu latach emigracji wrócił do kraju jako głos zwycięskiej Solidarności.
Jacek Kaczmarski

Jacek Kaczmarski

Foto: Wikimedia Commons/CC BY 3.0 DEED Attribution 3.0 Unported/Paweł Plenzner

Podejrzewam, że Michael Jackson nie zrobiłby na nas podobnego wrażenia. A był wtedy największą gwiazdą światowego popu. Ale nim ekscytowały się nastolatki wieszające na ścianach plakaty z niemieckiego „Bravo”, które właśnie pojawiło się w Polsce. Studenci woleli, rzecz jasna, Jacka Kaczmarskiego. Absolwenta naszego wydziału. No i, co tu dużo kryć, idola. Przynajmniej dla mnie i sporej grupy znajomych. Jego wizyta na Dniach Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego to było wydarzenie z cyklu bóg zstępuje z Olimpu.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama