Reklama

„Wyzwolenie”: Klaty sąd ostateczny

„Wyzwolenie” Wyspiańskiego, przygotowane przez Jana Klatę na otwarcie przebudowanej sceny gdańskiego Wybrzeża, to jedna z najbardziej pesymistycznych inscenizacji tego utworu.
„Wyzwolenie”: Klaty sąd ostateczny

Foto: Rafał Skwarek/Teatr Wybrzeże

Stosunek Stanisława Wyspiańskiego do romantyzmu ulegał ewolucji. Od pełnego zachwytu w utworach wcześniejszych aż do sceptycyzmu. Zlecona Wyspiańskiemu praca nad scaleniem Mickiewiczowskich „Dziadów” w jedną inscenizację dała mu okazję do twórczej rozprawy nie tylko z dziełem Mickiewicza, ale w ogóle z polskim romantyzmem. Wyspiański, zapewne zgodnie ze słowami Norwida „nie stargam cię ja, nie, ja uwydatnię”, doszedł do przekonania, że poezja romantyczna jest zbyt wyniosła, abstrakcyjna, niedostępna życiu, bywa narzędziem w rękach fanatyków, którzy istoty życia i ducha narodu nie rozumieli. Do tego dochodziła jakaś mania proroctw. To właśnie sprawiło, że zrodziła się odpowiedź na „Dziady”, czyli dramat „Wyzwolenie”. Konrad, w „Dziadach” niesiony na skrzydłach poezji, w „Wyzwoleniu” stąpa po ziemi, proponując wyzwolenie od krępujących stereotypów, patosu, cierpiętnictwa, wpisanych w naszą głodną martyrologii naturę. To wyzwolenie dotyczyło narodu (będącego pod zaborami), jednostki bezwładnej i zagubionej oraz sztuki.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama