Z wielu mniej lub bardziej trafnych diagnoz postawionych na przestrzeni ostatnich 30 lat przez Jarosława Kaczyńskiego ta jego autodiagnoza może się okazać najbardziej celnym podsumowaniem politycznej drogi, jaką przeszedł i jaką konsekwentnie prowadził swoją partię. Historia uczy co prawda, że w polityce nie można być niczego pewnym, więc niewykluczone, że jest jeszcze za wcześnie na robienie bilansu zamknięcia po rządach „genialnego stratega”, ale tym razem naprawdę wydaje się, że z miejsca, w którym teraz jest, wielkiego powrotu już raczej nie będzie. Można się co najwyżej zastanawiać, w jakim stanie zostawi swoją partię, zanim ją całkiem od siebie uwolni, udając się ostatecznie na polityczną emeryturę, i czy będzie jeszcze kiedyś czymś więcej niż spółdzielnią pazernych na władzę ludzi bez właściwości.