Coraz rzadziej piszę o Polsce, o tym, co się dzieje w polityce czy w sprawach społecznych lub obyczajowych, chyba że ma to jakiś związek z wojną na Ukrainie. Ta wojna ma dla wielu pierwszorzędne znaczenie, oceniamy różne wydarzenia czy wypowiedzi pod kątem wspierania Ukrainy, szkodzenia jej lub bycia obojętnym. Niezależnie od tego pisanie o tym, co dzieje się w kraju, w którym nie byłam od pięciu lat, jest raczej trudne. Zwłaszcza że czytanie, nawet codziennie, informacji i komentarzy staje się bardzo nużące.