Problem jest na tyle palący, że tylko na przestrzeni ostatnich kilku lat powstał szereg mniejszych bądź większych filmów fabularnych pochylających się nad dotykającym całe rzesze Amerykanów uzależnieniem od opioidów, czyli silnych środków przeciwbólowych działających – co tu dużo mówić – na podobnej zasadzie, co morfina i heroina. „Mickey i niedźwiedź” (reż. Annabelle Attanasio, 2019), „Lorelei” (reż. Sabrina Doyle, 2021) oraz „Godzina zmierzchu” (reż. Braden King, 2020) to tylko kilka przeszywających przykładów z brzegu.