Przyzwyczailiśmy się do myśli, że wszyscy piłkarze grający w mistrzostwach świata to milionerzy, urodzili się w rodzinach należących do klasy średniej, żyją na poziomie i bogaci umrą. W końcu są najlepsi z najlepszych, weszli na największą scenę, a futbol to od dawna uniwersum, w którym superbohaterowie mają złote peleryny.
Na tym mundialu są jednak nawet tacy zawodnicy, jak bramkarz Wysp Zielonego Przylądka Vozinha, dla którego wypłata wyższa o pięć tysięcy euro oznacza skok do innego finansowego wymiaru.