Tyle czasu potrzebowała Stolica Apostolska do „wyjaśnienia" medialnych oskarżeń wobec kard. Stanisława Dziwisza. Wyjaśnienie przyszło zaś jak zwykle w postaci enigmatycznego, niewiele wyjaśniającego i rodzącego wiele pytań oświadczenia nuncjatury, która oznajmiła, „że Stolica Apostolska zbadała dokumentację dostarczoną przez kard. Angelo Bagnasco (...) zebraną podczas jego wizyty w Polsce (...), której celem była weryfikacja niektórych przypadków związanych z działaniami kard. Stanisława Dziwisza podczas pełnienia przez niego funkcji arcybiskupa metropolity krakowskiego". Nuncjatura poinformowała także, iż „analiza zebranej dokumentacji pozwoliła ocenić te działania (...) jako prawidłowe i w związku z tym Stolica Apostolska postanowiła dalej nie procedować".

Czytaj więcej

Tomasz Krzyżak: Rzym orzekł, sprawa kardynała Dziwisza skończona

Co wynika z tego oświadczenia? Jeśli przyłożyć do niego zwyczajne, standardowe narzędzia logiki czytania tekstu, w sumie bardzo niewiele. Uważna lektura tego tekstu rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. Zacznijmy od pytania podstawowego: na jakiej podstawie został oceniony kazus kard. Dziwisza? Czy na podstawie VELM, czyli dokumentu, na bazie którego oceniano działania innych? Czy może wchodziła tu w grę jakaś inna procedura? A jeśli tak, to jaka. Czym była wizyta kard. Bagnasco – dochodzeniem wstępnym, gromadzeniem dokumentacji? Na te dość podstawowe pytanie tekst oświadczenia nuncjatury nie dostarcza odpowiedzi, a to oznacza, że nie wiemy, nawet, od procedowania czego odstąpiła Stolica Apostolska.

Ciekawie wygląda też forma oznajmienia „decyzji". Z dokumentu Stolicy Apostolskiej wynika, że celem wizyty była weryfikacja doniesień o „niektórych przypadkach". „Niektórych" to – jeśli dobrze rozumiem – znaczy „nie wszystkich", a skoro nie wszystkich, to trudno nie zadać pytania, które to przypadki nie zostały rozpatrzone i z jakich powodów. Nie ma też wskazania, że procedura została zakończona, a jedynie pada sugestia, że nie została ona wprowadzona, co także rodzi wątpliwości. Wszystko to razem powoduje, że trudno szczególnie poważnie traktować oświadczenie. Nawet biorąc pod uwagę komunikacyjną niemoc nuncjatury apostolskiej, można powiedzieć, że to przebija negatywne standardy wyznaczone przez poprzednie komunikaty.

Spokój ducha może w tej sprawie przywrócić dopiero sprawiedliwe osądzenie tych spraw przez świeckie władze

Jeszcze gorsze jest oświadczenie samego kard. Stanisława Dziwisza, który ani słowem nie wspomniał o osobach skrzywdzonych, ale za to wyraził nadzieję, że „komunikat Nuncjatury Apostolskiej w Polsce przyczyni się nie tylko do wyjaśnienia sprawy, ale też do przywrócenia pokoju ducha wszystkim osobom, które czuły się dotknięte posądzeniami", z jakimi kardynał się spotkał. Forma, w jakiej zostały sformułowane te słowa, sprawia wrażenie, jakby kard. Dziwisz uważał, że jedynym skrzywdzonym w tej sprawie jest on sam. A dla każdego, kto choćby odrobinę zna historie, o których zaniedbanie był oskarżany kard. Dziwisz, ma świadomość, że to nieprawda. Spokój ducha może w tej sprawie przywrócić dopiero sprawiedliwe osądzenie tych spraw przez świeckie władze, wypłacenie solidnych odszkodowań ofiarom i rozliczenie odpowiedzialnych tych zaniedbań. Krótki, niekomunikatywny, rodzący wiele pytań tekst nuncjatury nie jest w stanie tego zrobić.

Jeśli nuncjatura czy sam kard. Dziwisz mają nadzieję, że to oświadczenie zakończy sprawę, to mogą się srodze rozczarować.