Reklama

Krach państwa socjalnego

To nie miało prawa się wydarzyć. A jednak. Całkiem wbrew, w poprzek, na przekór i obok tego, co ktoś sobie przewiduje. Od kilkunastu dni Europa myśli, jak uratować Grecję. Zresztą sami Grecy też się zastanawiają. Efekt? W ciągu trzech najbliższych lat zamierzają zaoszczędzić 24 mld euro. To warunek otrzymania pomocy, niebagatelnej sumy 110 mld euro, od Unii Europejskiej i MFW.
Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" i nowego tygodnika "Uważam Rze"

Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" i nowego tygodnika "Uważam Rze"

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Na razie nie widać, aby plany oszczędnościowe i zapowiedzi pomocy przyniosły uspokojenie. Strajki i protesty nie ustają. Na ulicach wrze. Gdy w płomieniach zginęło trzech bankierów, do protestów wezwały banki. Obligacje greckie zyskały „śmieciowy” status, a turyści chyłkiem zmieniają rezerwacje.

Pierwszy morał, jaki z tego wynika, to ten, że żadna organizacja ani instytucja nie chroni państwa, jeśli samo nie potrafi się obronić. Następne wnioski są jeszcze bardziej pesymistyczne. Wszystko wskazuje na to, że Grecja nie miała prawa znaleźć się w strefie euro. To, że ją do niej przyjęto, wynika z celowego fałszowania przez poprzednie rządy danych statystycznych. Tylko dlaczego przyjmowano je za dobrą monetę? Co gorsza, mimo największego kryzysu od lat do tej pory nie wiadomo, jaki tak naprawdę był zeszłoroczny deficyt budżetowy. Czy wyniósł on, jak podaje się oficjalnie, 13,6 proc. PKB? A może więcej? Warto pamiętać, że UE oficjalnie nie akceptuje deficytu powyżej 3 proc. PKB. Oficjalnie.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama