Na razie nie widać, aby plany oszczędnościowe i zapowiedzi pomocy przyniosły uspokojenie. Strajki i protesty nie ustają. Na ulicach wrze. Gdy w płomieniach zginęło trzech bankierów, do protestów wezwały banki. Obligacje greckie zyskały „śmieciowy” status, a turyści chyłkiem zmieniają rezerwacje.
Pierwszy morał, jaki z tego wynika, to ten, że żadna organizacja ani instytucja nie chroni państwa, jeśli samo nie potrafi się obronić. Następne wnioski są jeszcze bardziej pesymistyczne. Wszystko wskazuje na to, że Grecja nie miała prawa znaleźć się w strefie euro. To, że ją do niej przyjęto, wynika z celowego fałszowania przez poprzednie rządy danych statystycznych. Tylko dlaczego przyjmowano je za dobrą monetę? Co gorsza, mimo największego kryzysu od lat do tej pory nie wiadomo, jaki tak naprawdę był zeszłoroczny deficyt budżetowy. Czy wyniósł on, jak podaje się oficjalnie, 13,6 proc. PKB? A może więcej? Warto pamiętać, że UE oficjalnie nie akceptuje deficytu powyżej 3 proc. PKB. Oficjalnie.