Ohydny, wulgarny, pornograficzny film – wymiotować mi się chciało po wyjściu z kina!!!! błeeeeeee" – napisał któryś z widzów na stronie WWW Multikina, komentując „Drogówkę" Wojciecha Smarzowskiego. Natychmiast spotkała go replika innego internauty: „Ile Ty dziecinko masz lat? nie rozumiesz tego filmu i tyle... idź na Hobbita".
Czytaj również opinie aktorów, dystrybutorów, reżyserów i reprezentanta kina
No właśnie, ile? „Drogówka" dozwolona jest od 15 lat. Dawka okrucieństwa serwowana przez Smarzowskiego jest porażająca: sugestywny film o wynaturzeniu, upadku, niszczącej sile grzechu dołuje widza. Czy nastolatek, nawet taki, który niejedno już widział w Internecie, powinien trafić na seans?
Jak się okazuje, Multikino ustala kategorie wiekowe w porozumieniu z dystrybutorami – i robi to wyłącznie z dobrej woli: w Polsce nie ma przepisów, które nakładałyby na kogokolwiek obowiązek określania, od ilu lat dozwolony jest film. Nie zajmuje się tym również Ministerstwo Kultury. – Obowiązująca ustawa o kinematografii z 2005 r. nie zawiera upoważnienia dla ministra kultury i dziedzictwa narodowego do wydania rozporządzenia w sprawie powołania organu do kategoryzacji wiekowej filmów w kinach. Polski system konstytucyjny wymaga, by rozporządzenie miało upoważnienie w ustawie – wyjaśnia prof. Elżbieta Traple.
Resort kultury potwierdza, że wyznaczanie kategorii wiekowych zależy w Polsce głównie od dystrybutorów, działających w porozumieniu z operatorami kin. W przypadku filmów zagranicznych niejednokrotnie przejmowane są kategorie nadane za granicą, po dostosowaniu ich do naszych realiów. Dystrybutorzy często odwołują się też do klasyfikacji zaproponowanej w rozporządzeniu KRRiT z czerwca 2005 r., która przewiduje pięć znaków systemu oceniania audycji – b.o., od 7, 12, 16 i 18 lat.
Wolnoamerykanka
Nawet jeśli dystrybutor arbitralnie określi, od jakiego wieku dozwolony jest film – wiele kasjerek i bileterów nie kwapi się do egzekwowania nakazu. Zgorszeni rodzice mogą składać skargi rzecznikowi praw dziecka, powołując się na artykuł 202 par. 1 kodeksu karnego („kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku") lub kodeks cywilny. Niewiele jednak słychać o stanowczych działaniach urzędu w tej akurat kwestii.
Prędzej już można liczyć na działania samych dystrybutorów i właścicieli kin obawiających się o zyski. – Kina pośrednio biorą odpowiedzialność za jakość filmu, nie w sensie odpowiedzialności prawnej, lecz czysto biznesowej. Klient, który pójdzie do kina z dzieckiem, po czym film okaże się brutalny, będzie miał pretensje do kina, że mu nie powiedzieli, co sprzedają, a nie do dystrybutora – zauważa Michał Wołoszański, partner w kancelarii Wołoszański, Rożko i Partnerzy. Kiedy w roku 2003 wybuchł spór o bardzo brutalne sceny gwałtu w filmie „Nieodwracalne" z Vincentem Casselem i Monicą Bellucci, który przez dystrybutora (SPInka) został zaklasyfikowany jako „dozwolony od 21 lat", Zbigniew Żmigrodzki, reprezentujący Stowarzyszenie Kina Polskie, sugerował przy tej okazji stworzenie „rejestru dystrybutorów, który znajdowałby się w Ministerstwie Kultury i zawierał między innymi informacje na temat kategorii wiekowych. Powinna też powstać jakaś komisja złożona z psychologów i socjologów, która zajęłaby się nadawaniem takich kategorii".
Oddolnej inicjatywy oczekiwałaby od środowiska kin i dystrybutorów prof. Traple. „O właściwą kategoryzację mogą zadbać same środowiska dystrybutorskie" – mówi. Ujednolicenia zasad chciałby Rafał Jankowski, rzecznik Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej („Wprowadzenie czytelnego katalogu oznaczeń zrozumiałych dla potencjalnych widzów i wyeksponowanych już w czasie kampanii promocyjnej tytułu byłoby uczciwe wobec widowni. Chodzi o to, żeby nikt nie był zaskakiwany na sali kinowej, na której jest ze swoim dzieckiem" – tłumaczy). Aktor i ojciec trojga dzieci Robert Gonera opowiada się za regulacjami, szczególnie w czasach, gdy granice często zacierane są dla zysku. „Często wybujała erotyka i przemoc są jedynym nośnym elementem filmów (...). W kraju, w którym dyskutujemy wciąż z rozmachem o podstawowych wartościach, a poważni ludzie wypowiadają bardzo niedojrzałe opinie, trudno o jakiś ład również i w tej dziedzinie" – ubolewa.
Miecz obosieczny
Odrębne ryzyko stanowi fakt, że część dystrybutorów może traktować hasło „Dozwolone od lat 18" jak atrakcyjny magnes reklamowy. Na pytanie: „Czy jesteś za tym, żeby w repertuarze kin umieszczać informacje – b.o., od 12, do 15. od 18 lat?", Paweł Ferdek, scenarzysta „Ki" Leszka Dawida", odpowiedział: – Jestem za. Jako dziecko wiedziałem, że filmy od 18 są najlepsze". Część rodziców bardziej niż nieodpowiedniego filmu obawia się reklam wyświetlanych przed seansem, na których wybór nie mają wpływu. – Jakiś czas temu w jednym z multipleksów seans filmu fabularnego z dubbingiem dla dzieci poprzedzono blokiem reklam dla widzów dorosłych. To było duże nieporozumienie – opowiada Rafał Jankowski, rzecznik PISF. Opiekunowie skarżą się na reklamy, które bombardują ich dzieci o różnych porach w radiu i telewizji. – Odwożę rano do szkoły moją dziesięcioletnią córkę i słyszę w radiu reklamę środka na erekcję, która zaczyna się od informacji, że co dziesiąty mężczyzna uprawia seks w pracy. Co ona może sobie pomyśleć? – opowiada redakcyjny kolega. – Oczywiście, obok istoty przyznawania kategorii wiekowej samym filmom należy zwrócić uwagę na stosowność reklam i zwiastunów, które można zobaczyć tuż przed seansem kinowym. Bezcelowe byłoby jedynie połowiczne rozwiązanie problemu – przyznaje radca Michał Wołoszański, partner w kancelarii Wołoszański, Rożko i Partnerzy.
Zaniepokojeni są wszyscy. Inicjatywy w sprawie wprowadzenia kategorii wiekowej nie podejmuje nikt. Być może wielu chętnych do takich działań czuje bezradność w sytuacji, w której żeby usłyszeć następujący fragment dialogu z „Drogówki":
„– Chcę cię poinformować, że przyznanie się do winy sąd może uznać jako...
P.....l się, k...a
Sąd może uznać jako...
Ch...ju
okoliczność łagodzącą"
– nie trzeba iść do kina. Wystarczy wejść na stronę YouTube, wpisać tytuł i kliknąć kilka razy myszką.
Kategoryzacja wiekowa w kinach
Za kategoryzacją jest również Paweł Królikowski, aktor, ojciec trzech synów i dwóch córek. Dla niego ważne jest to, żeby w określaniu co jest dobre dla dzieci i młodzieży, nie kierować się tylko odczuciami dorosłego. – Trzeba się zastanowić co jest dobre dla młodego widza, nie chodzi o to, żeby nie pokazywać nagości, bo dzieci wiedzą jak wygląda nagi człowiek, tylko złych emocji, które wpłyną na ich psychikę – mówi.
– Jestem za określaniem od ilu lat powinien być dozwolony film, z drugiej strony boję się, że znajdą się przewrażliwione osoby, które te ograniczenia doprowadzą do absurdu – opowiada Edyta Jungowska, aktorka nagrywająca audiobooki z literaturą dziecięcą. – Czasami przekaz musi być ostry. U Haliny Machulskiej, założycielki Szkoły Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich przy Polskim Ośrodku Międzynarodowego Stowarzyszenia Teatrów dla Dzieci i Młodzieży, przygotowywałam w ramach dyplomu spektakl „Życie do natychmiastowego użytku" Anny Burzyńskiej. Gdy na początku Pani Halina przeczytała scenariusz była zbulwersowana słownictwem i mocnymi scenami. Potem - po obejrzeniu spektaklu zmieniła zdanie - doceniła wręcz jego walor edukacyjny. A ja szczerze bym poleciła ten spektakl młodzieży poniżej 18 roku życia. Tak więc klasyfikowanie ze względu na wiek jest sprawą bardzo trudną - nie zawsze można kierować się tylko prostymi zasadami - uważa aktorka.
Aktor Eryk Lubos, którego wkrótce zobaczymy w nagrodzonej w Karlowych Warach roli w kontrowersyjnym ze względu na ostre sceny filmie Jana Jakuba Kolskiego „Zabić bobra" uważa, że dystrybutor powinien informować o scenach dla dorosłych, choć nie umieszczałby na plakacie informacji "Film tylko dla widzów dorosłych". Jego zdaniem większym problemem są brutalne gry komputerowe.
- U nas praktycznie ten problem nie występuje, ponieważ mamy starsza widownię - mówi Artur Wolski z warszawskiego kina Atlantic. - Natomiast w przypadkach kiedy film może wzbudzić kontrowersje kasjerzy dostają wytyczne od jakiego wieku mogą być wpuszczani widzowie na dany film. W skrajnych przypadkach taka wytyczna przychodzi od dystrybutora, który chce uniknąć ewentualnych problemów.
Tomasz Koćwin
, reprezentujący dystrybutora Kino Świat obawia się, że organ decydujący o kategoryzacji w kinach mógłby nie być bezstronny. – Takie instytucje często traktują swoje zadania instrumentalnie. Z czasem wkrada się ideologia, która wpływa na ich decyzje – mówi. Jest za informowaniem widza o filmach szczególnie nacechowanych drastycznymi scenami. Gdy pracowałem w Best Filmie wprowadzaliśmy „Dobermana" z Vincent Casselem. Film określiliśmy jako dozwolony od 21 lat . Mieliśmy mnóstwo głosów przeciw takiemu ograniczeniu. Tłumaczono to tym, że nie ma przepisów w Polsce, które osobie pełnoletniej (czyli takiej, która ukończyła 18 lat) mogą zabronić wstępu do kina na nawet bardzo drastyczny film.
Koćwin zauważa również, że w czasach Internetu ocena tego, co jest dobre, a co złe dla młodego człowieka uległa przesunięciu, np. "Wejście smoka" według dzisiejszych standardów przemocy w kinie nie robi większego wrażenia.
Jakub Mróz
, reprezentujący dystrybutora „Klipu" Tongariro jest również za informowaniem widza, o tym czego może się spodziewać w kinie. Na plakacie serbskiego filmu pokazującego śmiałe sceny seksu nastolatków jego firma zamieściła napis „Film dla widzów dorosłych". – Chcieliśmy uprzedzić widza – mówi i dodaje, że w Rosji film został niedopuszczony do dystrybucji.
Wojciech Jagiełło
, reżyser i ojciec zauważa, że producenci mogą preferować zysk, a nie prawa autora. – Nie jest to do końca dobre. Zależy im na sprzedaży biletów, a do kin chodzi młodsza publiczność, więc mogą wymuszać na twórcach wycinanie odważnych scen i film może stracić walory artystyczne. Taka sytuacja przede wszystkim ogranicza twórców na starcie - wiadomo, że pewnych rzeczy pokazać nie można, choćby było to dobre dla filmu – opowiada. Z drugiej strony, żeby przyciągnąć publikę można obniżać kategorie wiekowe i zapraszać do kin młodzież, która z różnych powodów na seansie znaleźć się nie powinna.
Reżyser Greg Zgliński jest za tym, by w repertuarze kin umieszczać informacje: b/o, od 12, do 15. od 18 lat. - To taka podpowiedź dla rodziców, którzy w sprawach filmów często się nie orientują. Kto ma decydować? Myślę, że powołana do tego komisja składająca się z odpowiedzialnych osób bez fobii i nerwic – mówi.