Kto myśli, że to znów będzie rok, w którym rzecz idzie tylko o to, czy w znanych dekoracjach Pucharu Świata, mistrzostw świata w Falun i Tour de Ski Therese Johaug z Marit Bjoergen dadzą radę Justynie Kowalczyk albo Petter Northug pognębi Dario Colognę i Aleksandra Legkowa – nie ma racji.
Norwegia, 5-milionowy kraj, który ma 118 mistrzów i mistrzyń olimpijskich w narciarstwie klasycznym, zaczyna płacić za swój ogromny sukces. Tworzony przez lata centralny system kształcenia najlepszych biegaczy na świecie może się załamać.