4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 10.08.2015 00:21 Publikacja: 07.08.2015 01:12
Wikunie nie boją się ludzi. Na swoje nieszczęście
Foto: AFP
Pustynia zaczyna się zaraz za miastem. Godzinami jedziemy przez slumsy spadające z bezdrzewnych wzgórz. Fale Pacyfiku tępo biją w brzeg. Nad lodowatą wodą, wśród porzuconych sieci i zniszczonych łodzi bawią się półnagie dzieci. Tak wygląda peruwiańska Costa aż do granicy z Chile, gdzie zmieni się w jeszcze straszniejszą pustynię Atacama.
Wyjazd z dziesięciomilionowej Limy na południe jest przygnębiający, lecz najbardziej wstrząsnął mną przejazd przez Chincha Alta. Miasto, zniszczone dawno temu przez trzęsienie ziemi, zdało mi się dantejskimi bramami piekieł. Całe pokryte jest drobnym piaskiem, który wciska się wszędzie. Trudno znaleźć jakikolwiek ślad zaplanowanej odbudowy. Żaden z domów, których wznoszenie zawsze przerwane zostaje w połowie, nie jest otynkowany. Wśród odpadków włóczą się watahy zdziczałych psów.
W tym chaosie widać też ludzi. Prócz Mulatów i Zambos, dla których Chincha jest peruwiańską, pożal się Boże, stolicą, widać zaskakująco dużo Metysów i Indian. Biali tu nie mieszkają (choć ciężko odróżnić kolor skóry, bo wszyscy przysypani są szarym, pompejańskim jakby, popiołem). Od morza nadciąga wilgotna mgła – garua – która nasyca wszystko lepką wilgocią. Słońce zza tej ciężkiej zasłony świeci mdłym blaskiem zgniłej cytryny. Nie widziałem w Chinche uśmiechniętego człowieka.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Prawie 40 lat zmowy milczenia w sprawie wykorzystywania seksualnego małoletniej przez księdza. Różne sygnały świ...
„Źródło czerni” trzyma w napięciu, czasami możemy mieć wrażenie, że fabuła niepotrzebnie się przedłuża, ale na s...
„Cartaventura: Lhasa” to okazja, by poznać losy Alexandry David-Néel.
To Kelly? Czy Clooney? A może tylko naczynie, w którym mieści się idea bożyszcza tłumów?
W opowieści Courcola kryje się refleksja na temat siły rodzinnych związków i prawdziwej przyjaźni.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas