Reklama
Rozwiń
Reklama

Zdort: Niech żyje Stres!

Dawno niewidziany kolega bardzo narzekał na brak czasu. W dodatku doszło mu ostatnio kolejne zajęcie, a właściwie zobowiązanie towarzyskie. Otóż został kierowcą licealistki, córki swoich przyjaciół.
Dominik Zdort

Dominik Zdort

Foto: Fotorzepa/Ryszard Waniek

Raz na dwa tygodnie, czasem raz w miesiącu dostaje nocą esemesa, odbiera dziewczynę z imprezy i zawozi do rodzinnego domu. A panienka zazwyczaj jest średnio przytomna. Albo pijana, albo pod wpływem jakichś psychotropów.

– Dlaczego musisz po nią jeździć? Jej rodzice nie mogą? Nie mają samochodu? – pytałem. Nieco zmieszany odparł, że rodzice licealistki hołdują bezstresowym metodom wychowawczym. Gdyby to oni przyjeżdżali po córkę, mogłaby się denerwować, że zobaczą ją pijaną. – No to co? Może dzięki temu nie byłaby zawsze nawalona? – rzuciłem. W odpowiedzi usłyszałem, że rodzicom licealistki chodzi o to, aby czuła się możliwie nieskrępowana, niezależnie od tego, co oni o tym myślą. – Ale przecież każą jej na noc wracać do domu – wymamrotał mój znajomy, jakby na usprawiedliwienie.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama