Reklama

Szczepkowska: Dzieci bez Boga

Zacznę od pewnego zdarzenia, które pozornie nie ma wiele wspólnego z treścią tego felietonu.
Joanna Szczepkowska

Joanna Szczepkowska

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

Poszłam na warszawskie Powązki, gdzie trzeba było oczyścić rodzinny grób. Idąc, zobaczyłam niemłodą już kobietę, która pochylała się nad dwójką dzieci. Miały około sześciu lat. Kobieta mówiła dość głośno:– Wasz dziadek patrzy teraz z nieba. Zawsze was widzi. I w domku, jak zasypiacie, też.

– Jak to? – zapytał chłopiec. – Przecież w domu jest sufit.

Niby zabawna odpowiedź, ale ja nie mogłam o niej zapomnieć. W czasie mojego dzieciństwa niebo było mieszkaniem Boga. W czasie dzieciństwa moich dzieci – też. Czasem to niebo się chwiało, potem okazywało się gęstym powietrzem, potem tajemnicą Wszechświata. Zawsze jednak pozostawało związane z pojęciem Boga. Tego dnia zdałam sobie sprawę, że niektóre współczesne dzieci w ogóle nie otarły się o to pojęcie. Dotąd nawet dzieci walczących ateistów jakoś musiały sobie niebo uszeregować, bo tak czy inaczej Bóg istniał, nawet jeśli w Niego nie wierzono. Tymczasem dziś pierwszy raz w dziejach możliwe jest dzieciństwo, w czasie którego dziecko nie słyszy słowa „Bóg". Możliwe, że dzieci będą się o Nim dowiadywać po prostu od swoich rówieśników. Konsekwencje już widać w każdym przejawie życia.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama