Emocje opinii publicznej wokół Temidy rozgrzewają się do czerwoności co chwilę. Najpierw krótka notka o wyroku na emeryta, którego zły sąd skazał na grzywnę i pokrycie kosztów procesu za kradzież jednego cukierka wartego 40 groszy, a potem wysyp komentarzy: skandal, jak sąd mógł, do izby dyscyplinarnej, potrzeba gruntownej reformy sądownictwa itd. Internetowe głosy natychmiast podchwytują politycy prawicy, nagłaśniają je i podważają zaufanie do trzeciej władzy – by ją potem „reformować". Argumentują nieuczciwie, porównując sprawę emeryta z procesem dyscyplinarnym sędziego, uniewinnionego od zarzutu kradzieży 50 zł na stacji benzynowej, które zabrał on z lady przez roztargnienie.

Czytaj także: Morawiecki: Najwyższe prawo bywa najwyższym bezprawiem

Politykom umyka, że ów emeryt, w przeciwieństwie do sędziego, sam przyznał, że zjadł cukierek i za niego nie zapłacił, bo chciał tylko spróbować i ostatecznie uznał, że mu nie smakują. Skoro zaś odmówił zapłaty 40 groszy, policja (wiadomo, przez kogo nadzorowana) nie miała innego wyjścia jak wysłać do sądu wniosek o ukaranie obywatela, który dopuścił się wykroczenia: zuchwałej kradzieży mienia o niewielkiej wartości. Sąd zaś musiał go ukarać, by było jasne, że nie wolno kraść ze sklepu.

Wszystko to przywraca nas do czasów minionych gdy popularny był dowcip o dziecku, które przyszło do sklepu i pyta: ile kosztuje kropelka coca-coli? – Nic nie kosztuje – odpowiada sklepowa. – To proszę mi nakapać pół litra.

Na takiej świadomości społeczeństwa bazują politycy, wzniecając kampanie przeciw sędziom. I wygrywają, bo sądy, mimo tylu już porażek komunikacyjnych, wciąż nie nauczyły się szybko i w sposób zrozumiały reagować na nieścisłości, lub wręcz nieprawdy. Łódzki sąd apelacyjny, który złagodził z 25 do 15 lat karę za gwałt i śmiertelne pobicie 3-latka, za co został skrytykowany nawet przez prezydenta Andrzeja Dudę, nie próbuje wyjaśnić motywów tego zapewne skomplikowanego wyroku, w którym sędziowie doszli do wniosku, że nie ma dowodów na zabójstwo – czego żądała prokuratura. Ostatni komunikat dla prasy na stronie tego sądu pochodzi z 2016 r.

Czytaj także: Ziobro: Sędziowie nie mogą orzekać na złość władzy

Uzasadnienia wyroków zwykle są obszerne i szczegółowe. Jeden pełen oburzenia tweet to 280 znaków. A mimo ludzie są wręcz podświadomie przekonani, że sąd na pewno źle orzekł, a nie, że prawdopodobnie wyrok jest słuszny, tylko niezrozumiały. Że oni więcej wiedzą o sprawie niż sąd, który zna wszystkie tomy akt, widział i przesłuchiwał oskarżonego oraz świadków i który musi ważyć racje, a także zachować jakąś wewnętrzną sprawiedliwość między bardziej i mniej brutalnymi zbrodniami. Tylko, że to się do świata nie przebije. Wszyscy jesteśmy sędziami lepszymi niż sędziowie, lepiej od lekarzy znamy się na medycynie i zapewne strzelamy więcej goli niż piłkarze. Nożycami i przewrotką.