Ciśnienie polityczne po wpadce prokuratury, która nie uwzględniła ochrony immunitetowej polityka Suwerennej Polski, wynikającej z członkostwa w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, jest duże. Nic więc dziwnego, że zarówno prokurator generalny, jak i podlegli mu śledczy starają się zrobić wszystko, aby ta decyzja uległa zmianie. Rozprawa prawdopodobnie odbędzie się już w przyszłym tygodniu.
Minister Adam Bodnar przyznał w wywiadzie dla RMF FM: „Cieszą mnie głosy ekspertów i autorytetów, takich jak prof. Andrzej Zoll czy prof. Marek Safjan, którzy mówią, że w tej sytuacji immunitet nie przysługuje i następuje coś w rodzaju uzurpacji kompetencji przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy. Ten czyn, o którym jest podejrzewany pan Romanowski, nie ma żadnego związku z jego działalnością w Radzie Europy”.
Czytaj więcej
Prokuratura mogła uniknąć ataku i zawczasu rozbroić immunitetową bombę. Wystarczyło poinformować, że kwestia immunitetu jest jej znana i analizowana.
Czy w sprawie Marcina Romanowskiego sąd rozdrażni Radę Europy?
To wyraźny sygnał, że rząd nie zgadza się ze stanowiskiem Rady Europy, a podległa mu prokuratura będzie starała się forsować własną interpretację ochrony immunitetowej. Takie podejście może łatwo doprowadzić do konfliktu z organami ZPRE, których przewodniczący Theodoros Rousopoulos osobiście zaangażował się w obronę immunitetu Romanowskiego, wyraźnie formułując swoje stanowisko. Gdyby jego zdanie zostało teraz zignorowane przez polski sąd, łatwo sobie wyobrazić, że zgromadzenie podejmie kroki prawne, włącznie z ewentualnym przekazaniem sprawy do Trybunału w Strasburgu. Warto pamiętać, że cała sprawa toczy się w kontekście zarzutów PiS, które twierdzi, że rozliczanie Romanowskiego ma charakter polityczny i służy siłowemu rozprawieniu się z opozycją. Jeśli sprawa będzie miała dalszy ciąg na forum europejskim, wizerunkowo dla rządu może to być trudne, nawet jeśli nastroje polityczne w koalicji chwilowo zostaną uspokojone.
Czytaj więcej
Prokurator wysłał zażalenie na decyzję sądu o niezastosowaniu aresztu wobec posła Marcina Romanowskiego - poinformował we wtorek rzecznik Prokuratu...
Na to wszystko nakłada się coraz bardziej nieprzyjemna atmosfera w sądownictwie po odwołaniu szefów sądów warszawskich, m.in. tych palcówek, gdzie rozpatrywane są sprawy Romanowskiego. Spirala wzajemnych oskarżeń w środowisku sędziowskim rozkręca się, a opinia publiczna otrzymuje sygnał, że dalszy los posła Suwerennej Polski będzie zależał od tego, jaki sędzia rozpatrzy jego sprawę.
Adam Bodnar wygra bitwę, ale co dalej
Ostry podział w środowisku stał się faktem, co niestety przy tego rodzaju medialnych, politycznych sprawach zyskuje szeroki rezonans społeczny i wpływa na wiarygodność wymiaru sprawiedliwości, bez względu na to, jakie rozstrzygnięcie ostatecznie zapadnie. Burza, która może się rozpętać, jeśli ZPRE nadal będzie angażować się w obronę Romanowskiego, tylko tę sytuację pogłębi, zwłaszcza że opozycja za wszelką cenę będzie starała się podkreślać stanowisko zgromadzenia.
Reasumując, jeżeli Romanowski, na którym ciąży 11 ciężkich prokuratorskich zarzutów (m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która miała na celu przekraczanie uprawnień, niedopełnianie obowiązków oraz poświadczanie nieprawdy w dokumentach), zostanie aresztowany, rząd wygra bitwę i da sygnał własnemu elektoratowi, że w kwestiach rozliczeń jest nieugięty. Przy okazji wykreuje jednak męczennika, o którego upomina się nie tylko opozycja, ale też instytucje międzynarodowe.
Czytaj więcej
Nikt nie ma prawa wpływać na decyzję sądu w sprawie tymczasowego aresztowania – mówi „Rzeczpospolitej” sędzia Barbara Piwnik, dziś w stanie spoczyn...