Adam Mariański: Niemoralny system podatkowy

Jak już mawiał św. Tomasz z Akwinu, „jeżeli panujący wymuszają przy użyciu przemocy coś w sposób niewłaściwy, to jest to rabunek, taki sam jak rozbój na drodze”.

Publikacja: 23.12.2022 07:43

prof. Adam Mariański

prof. Adam Mariański

Foto: materiały prasowe

Władza publiczna dysponuje ogromnymi uprawnieniami dyskrecjonalnymi w nakładaniu i egzekwowaniu obowiązków podatkowych. Ponieważ prowadziło to niejednokrotnie do naruszania granic, a także dowolnego nakładania obciążeń na wybrane grupy, to współczesne konstytucje państw demokratycznych przewidują zasady ograniczające tę dowolność. W większości sprowadzają się one jedynie do konieczności ustawowego określania wszystkich elementów konstrukcyjnych podatków, ale z innych regulacji można jeszcze wywodzić wymóg poszanowania zasad powszechnego i  równego, a w konsekwencji sprawiedliwego opodatkowania. Uzupełnieniem tychże będzie także zasada państwa prawa.

Obojętność Trybunału Konstytucyjnego

Już te skromne reguły konstytucyjne nie zawsze są przestrzegane w praktyce. Co więcej, Trybunał Konstytucyjny rzadko stwierdzał ich naruszenia w procesie legislacyjnym. Zasadniczo zwracał uwagę tylko na zakaz wprowadzania obowiązków z mocą wsteczną oraz odpowiednie vacatio legis. Rzadko wywodził z zasady państwa prawa naruszenia co do pewności prawa podatkowego, a tym samym zakazu zastawiania pułapki na podatnika.

Trybunał Konstytucyjny w Polsce nie odważył się na badanie zasady sprawiedliwości podatkowej, a całkowicie obojętny pozostawał wobec konieczności badania dopuszczalnych granic opodatkowania. Jedyny wyrazisty pogląd zawarł, zajmując się sprawą, która dotyczyła kwoty wolnej od opodatkowania.

Brak realnej kontroli konstytucyjnej zachęcił ustawodawcę do arbitralnego tworzenia systemu, który stracił już jakiekolwiek uzasadnienie etyczne.

Po pierwsze, polski system podatkowy nakłada obowiązki w sposób całkowicie arbitralny. Nie realizuje zasady powszechności opodatkowania, bowiem nie wszystkie grupy płacą poszczególne rodzaje danin. Jednak przede wszystkim nakłada ciężary nierówno, co widać zwłaszcza na gruncie podatków bezpośrednich, w tym w szczególności podatków dochodowych.

Przyjmuje się, że obywatele powinni płacić równe podatki, zgodnie z ich zdolnością płatniczą. Tymczasem zasada ta przestała już pełnić jakąkolwiek funkcję w procesie legislacyjnym. To decyzja ustawodawcy powoduje, że osoba osiągająca dochody z pracy zapłaci cztery razy wyższe daniny niż osoba prowadząca szkolenia, będąc opodatkowana ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych.

Po Polskim (nie)Ładzie mamy już całkowitą przypadkowość w kwestii wysokości płaconych przez nas podatków. Wyższe płacą tylko tacy ludzie, którzy wybrali nieodpowiedni zawód czy miejsce zatrudnienia i nie mogą lub nie potrafią zmienić formy wykonywanych czynności.

Po drugie, sama zdolność poniesienia przez podatnika ciężaru podatkowego nie jest wystarczającą podstawą do nakładania kolejnych obciążeń. Państwo nie może testować, ile da się wyciągnąć od podatników. Powinna obowiązywać reguła: pobieramy podatki nie tyle możliwe do poniesienia przez ludzi, lecz konieczne dla realizacji funkcji i zadań państwa.

Podatnicy mają prawo oceniać: „czy podatki nie są zbyt wysokie”, „czy państwo nam nie zabrało za dużo”, ale także „na co zostają wydane moje pieniądze”. Ocena zasadności pozbawiania nas własności powinna być podstawą demokratycznej dyskusji o granicach opodatkowania.

Pamiętajmy bowiem, że opodatkowanie to legalne pozbawianie kogoś jego prawa własności czy też, jak niektórzy wskazują, „praca przymusowa”. Płacąc podatki, pozbawiamy się możliwości wydatkowania naszego dochodu na inne cele, niejednokrotnie bardziej przez nas pożądane. Dlatego dla każdego takiego działania musi istnieć silne uzasadnienie aksjologiczne.

Czytaj więcej

Adam Mariański: Optymalny system podatkowy – dlaczego ucieka nam ten pociąg?

Więcej wędek, mniej ryb od państwa

Opodatkowanie może zatem mieć miejsce, gdy:

  • rozkład ciężarów opodatkowania jest sprawiedliwy;
  • prawo podatkowe nie wybiera zwycięzców i przegranych;
  • system uwzględnia zdolność płatniczą, ze szczególnym zwróceniem uwagi na sytuację osób o niższych dochodach oraz rodzin;
  • środki publiczne są wydatkowane racjonalnie na cele mające silne podstawy aksjologiczne;
  • środki publiczne nie służą do zdobywania głosów wyborczych.

W zakresie trzech pierwszych punktów już wiemy, że nasz system jest całkowicie nieetyczny, bezprawnie pozbawiający własności, zwłaszcza w obszarze podatków dochodowych. Jednak podobne spostrzeżenia można mieć w zakresie wydatkowania naszych pieniędzy.

Od dawna wiemy, że wydatkowanie przez podmiot publiczny w większości sytuacji będzie mniej racjonalne, niż to uczyniłby prywatny właściciel. W związku z powyższym skutkować to powinno analizą zasadności podejmowania przez państwo kolejnych zadań i zastępowania innych podmiotów w ich aktywności. Dotyczyć to będzie zarówno działalności gospodarczej, jak i działalności społecznie użytecznej.

W tym pierwszym przypadku działalność gospodarcza państwa powinna być ściśle limitowana, jak to ma miejsce w odniesieniu do działalności użyteczności publicznej jednostek samorządu terytorialnego. Nie jest zatem dopuszczalne tworzenie podmiotów zajmujących się przykładowo działalnością turystyczną czy produkcją inną niż związana z interesem państwa (np. w obszarze obrony narodowej).

W odniesieniu do działalności społecznie użytecznej należy w pierwszej kolejności zdefiniować funkcje państwa, ale przede wszystkim określić, na jakich zasadach one powinny być realizowane. Nie wszystkie podejmowane przez państwo działania są właściwe, bowiem zastępują racjonalnie postępującego człowieka. Można nawet twierdzić, że kolejne dodawane funkcje publiczne coraz bardziej uzależniają obywatela od państwa, który sam już nie potrafi podejmować decyzji i ciągle liczy na pomoc.

Nie negując wielu funkcji nowoczesnego państwa, które musi zwłaszcza wspomagać osoby znajdujące się w trudnej sytuacji osobistej, należy jednak przedefiniować zadania z „dajemy rybę” na „dajemy wędkę”. W innym wypadku państwo całkowicie uzależnia te jednostki od swojej pomocy, które wierzą już tylko w tego „Boga”.

Finansowanie nie oznacza wykonywania

Jeżeli jednak zaakceptujemy określone funkcje, to powstaje pytanie, kto powinien je realizować? Przykładowo rodzinne domy dziecka prowadzone przez organizacje non profit są nie tylko tańsze w utrzymaniu, ale zapewniają o wiele wyższy współczynnik sukcesu dzieci, które potem funkcjonują samodzielnie. Państwo po raz kolejny jest ostatnim podmiotem, który powinien to wykonywać. Finansowanie wielu usług publicznych nie powinno być tożsame z ich wykonywaniem, a dotyczy to m.in. edukacji, znacznej części usług zdrowotnych, opieki społecznej, wsparcia osób niepełnosprawnych itd.

Wyborcze cukierki

Kolejny nieetyczny obszar dotyczy nakładania podatków w celu finansowania celów służących pozyskaniu wyborców. Może to dotyczyć już samego etapu określania obowiązku podatkowego, poprzez różnego rodzaju przywileje. Przykładem ulgi wyborczej jest zwolnienie dochodów osób do 26. roku życia, które zostało wprowadzone przed wyborami 2019 r. Nie miało ono żadnego uzasadnienia w sytuacji tej grupy osób czynnych zawodowo, a warto porównać ją z sytuacją obywateli w wieku 55+.

Wątpliwości budzi także to, na co są przeznaczane fundusze. Dotyczyć to może wydatków na cele publiczne (np. racjonalności budowy przekopu Mierzei Wiślanej), a w dalszej kolejności rozrastającej się kadry biurokratycznej i rosnących kosztów utrzymania państwa.

Jednak najpoważniejsze zastrzeżenia można mieć do uzasadnienia pozbawiania podatnika jego własności celem sfinansowania rozdawnictwa środków publicznych.

Dotyczyć to będzie zarówno braku etycznych podstaw opodatkowania pracy własnej (zwłaszcza progresywnie), aby dokonać transferów dochodów. Nie znamy zasad określania progów dochodowości, która pozwala naruszać zasadę sprawiedliwości i nierówno opodatkowywać podatników. Co więcej, nie wiemy, dlaczego odbiorcy otrzymują te środki z redystrybucji, zwłaszcza gdy ich dochody są niższe niż opodatkowanego, ale mają oni obiektywne możliwości poprawy swojej sytuacji.

Nie wiemy także, dlaczego tylko niektóre rodzaje dochodu są wyżej opodatkowane, a dotyczy to zwłaszcza pracy własnej oraz działalności wykonywanej osobiście, versus niskie opodatkowanie innych dochodów (np. z hazardu czy kapitału).

Warto w końcu podkreślić, że nie wiemy, dlaczego niektóre transfery są dokonywane bez względu na sytuację osobistą otrzymującego świadczenia. Takim przykładem jest choćby program 500+, który nie uzależnia świadczenia na drugie i kolejne dziecko od dochodów rodziny. Tym samym osoba, która ma już samodzielne dzieci, nie otrzymując wcześniej takiego wsparcia, teraz łoży na rodzinę o podobnych dochodach.

Jak już mawiał św. Tomasz z  Akwinu, „jeżeli panujący wymuszają przy użyciu przemocy coś w sposób niewłaściwy, to jest to rabunek, taki sam jak rozbój na drodze”. Tym samym taki nieetyczny i pozbawiony jakichkolwiek cech moralności system podatkowy może nie być akceptowany przez podatników. A to już prowadzi do oporu, niekonieczne na ulicach miast, ale poprzez poszukiwanie skutecznych metod uchylania i unikania opodatkowania.

Cóż, państwo (politycy) samo chciało, to ma.

Autor jest doradcą podatkowym, adwokatem

Władza publiczna dysponuje ogromnymi uprawnieniami dyskrecjonalnymi w nakładaniu i egzekwowaniu obowiązków podatkowych. Ponieważ prowadziło to niejednokrotnie do naruszania granic, a także dowolnego nakładania obciążeń na wybrane grupy, to współczesne konstytucje państw demokratycznych przewidują zasady ograniczające tę dowolność. W większości sprowadzają się one jedynie do konieczności ustawowego określania wszystkich elementów konstrukcyjnych podatków, ale z innych regulacji można jeszcze wywodzić wymóg poszanowania zasad powszechnego i  równego, a w konsekwencji sprawiedliwego opodatkowania. Uzupełnieniem tychże będzie także zasada państwa prawa.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: Ulga mieszkaniowa ulgą podatkową? To nieporozumienie
Opinie Prawne
Marcin Wnukowski, Justyna Dereszyńska: Urealnić dwutorowy system ochrony
Opinie Prawne
Kamil Zaradkiewicz: „Minima legitimia”, czyli o delegitymizacji władzy sądowniczej
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reforma KRS jak „House of Cards”
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Pieniądze są i będą”. Ale chyba jednak nie ma
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą