Ludzie mają prawo do niezależnego sądu. Zgodnie z art. 21 Wielkiej Karty Wolności z 1215 roku uzyskali je angielscy „hrabiowie i baronowie”. Dziś pod tym względem wszyscy są hrabiami i baronami. Władysław Jagiełło w 1425 roku w Brześciu Kujawskim obiecywał, że „neminem captivabimus nisi iure victum” – nikogo nie uwięzimy bez wyroku sądowego. Do czego ostatecznie się zobowiązał w 1430 roku w Jedlnie i w 1433 roku w Krakowie.

Art. 6 europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka powtarza tę prawdę oczywistą, że „każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy przez niezawisły i bezstronny sąd”. Jeżeli więc przepis ten miałby być sprzeczny z polską konstytucją, to by musiało oznaczać, że polska konstytucja jest sprzeczna z prawami człowieka zagwarantowanymi nam już przez… Władysława Jagiełłę.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Sąd ustanowiony ustawą

Zwrócę tylko uwagę, że zarzut braku bezstronności sądu powinien móc podnieść też podatnik, którego sprawę rozstrzyga sąd administracyjny z byłymi pracownikami urzędów skarbowych w składzie. Trybunał Konstytucyjny mógłby to uznać za sprzeczne z konstytucją, ale woli prowadzić wojenkę polityczną z opozycją i Unią Europejską, niż bronić podatników przed sądami administracyjnymi, które odbierają im ich prawa – na przykład prawo do wyeliminowania z obiegu sprzecznej z prawem decyzji, powołując się na zasadę „trwałości prawa”. Czyli trwałości bezprawia.

O tym, że PiS naruszył konstytucję, skracając kadencję KRS, już kiedyś pisałem. Ale zrobił przy tym coś gorszego – wykazał się pychą. A to już grzech! I to wymieniony na pierwszym miejscu w katalogu grzechów głównych. Kaczyński z Ziobrą mogli poczekać trochę do końca kadencji KRS i obsadzić ją w sposób dający na to większy wpływ obywatelom. Bo nie jest tak, że warunkiem rządów prawa jest to, by sędziów wybierali sędziowie. Ale postanowili „na bezczela” pokazać, że mają obywateli tam, gdzie ich poprzednicy, i tam, gdzie mają ich sędziowie. Tylko jeszcze głębiej.

Z polskiej – beznadziejnie napisanej – konstytucji nie wynika, co prawda, kto ma powoływać sędziów do KRS, która ma wskazywać prezydentowi kandydatów na sędziów. Gdyby to jednak musieli być sędziowie, to by było sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i z… prawami człowieka. Hrabiowie i baronowie mieli być sądzeni przez „równych sobie”, a nie postawionych ponad nimi. Podział władzy nie polega na tym, że trzy władze – ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza – dzielą się panowaniem nad obywatelami. Bo to jednak do obywateli należy „władza zwierzchnia”. Tak przynajmniej w konstytucji jest napisane.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI