Polscy sędziowie unieważniający umowy kredytów frankowych mogą łamać prawo UE. Wynika to jasno z wrześniowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, które w Polsce przeszło bez echa.

Czy słyszeliście Państwo o „słynnym", „przełomowym" wyroku TSUE w sprawie państwa Dziubaków z 2019 r.? Z pewnością tak, nawet jeśli nie macie kredytu frankowego. To właśnie tamto orzeczenie unijnego Trybunału wywołało w Polsce falę sądowych unieważnień umów frankowych.

A czy słyszeliście Państwo o równie przełomowym wyroku TSUE w sprawie węgierskiego banku OTP sprzed kilku tygodni? Nie? No właśnie... A tak się składa, że ten wyrok postawił potężną i solidną tamę wspomnianej fali unieważnień. Powinien więc stać się równie „słynny", co wyrok w sprawie Dziubaków. Brak medialno-prawniczego rozgłosu wokół ostatniego orzeczenia TSUE – przy jednoczesnym zalewie informacji o sądowych sukcesach frankowiczów na procesowym froncie z bankami – wywołuje zdumienie.

„Węgierski" wyrok TSUE i sformułowane w nim tezy nakazują krytycznie ocenić stan polskiego orzecznictwa w sprawach kredytów frankowych i sformułować pytanie o zgodność postępowania polskich sądów z prawem unijnym.

Czytaj więcej

TSUE: Przeliczanie kursu franka przy kredycie musi być jasne

Leczyć, nie zabijać

W orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-932/19 (JZ przeciwko OTP Jelzálogbank Zrt. i in.) z 2 września 2021 r. wyraźnie stwierdzono, że przepisy ustawowe państwa członkowskiego „leczą" ewentualne wadliwości umowy kredytowej. Innymi słowy – nawet jeśli umowa kredytu zawiera postanowienia niedozwolone, nie należy jej „zabijać" (unieważniać), dopóki nie podejmie się próby „leczenia" (zastąpienia owych niedozwolonych postanowień postanowieniami dozwolonymi, ogólnie akceptowanymi i przewidzianymi w ustawach).

Takim lekarstwem jest zastosowanie do umów indeksowanych/denominowanych średniego kursu walutowego ustalanego przez bank centralny. W Polsce umożliwia to art. 358 par. 2 kodeksu cywilnego: „Wartość waluty obcej określa się według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia wymagalności roszczenia, chyba że ustawa, orzeczenie sądowe lub czynność prawna zastrzega inaczej".

Przypomnijmy, że domniemana wadliwość klauzul w umowach frankowych polegać ma na odsyłaniu do tabeli kursowej wyznaczanej jednostronnie przez bank. Tymczasem średni kurs NBP nie jest wyznaczany przez żaden bank komercyjny, jest kursem urzędowym, przyjętym przez wiele państwowych instytucji i przez prawodawcę jako obiektywny, wiarygodny miernik.

Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie OTP jasno stwierdził, że węgierska ustawa z 2014 r., „lecząca" wadliwe umowy kredytowe urzędowym kursem wymiany waluty obcej do forinta, jest zgodna z prawem unijnym. Co więcej, uznał, że ustawa ta skutecznie „leczy" nawet te umowy, które zostały zawarte dziesięć lat przed jej wejściem w życie. TSUE potwierdził także, że oficjalny kurs średni, wyznaczany przez krajowy bank centralny, gwarantuje obiektywizm i pewność dla obu stron kontraktu: banku oraz konsumenta. Przypomniał też, że o dalszym losie umowy kredytowej nie może przesądzać jednostronna wola konsumenta (który chciałby jej definitywnego unieważnienia), ale podejście obiektywne oraz ramy ustawowe prawa krajowego.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Pełnomocnicy frankowiczów podnoszą czasem argument, że średniego kursu NBP nie można zastosować do umów frankowych, ponieważ ustawa wprowadzająca ten przepis weszła w życie w 2009 r., a więc już po „szczycie" udzielania takich kredytów, który przypadł na rok 2008. Orzeczenie TSUE ws. OTP ten argument jednoznacznie, nomen omen, unieważnia.

Ktoś powie – ale dlaczego miałby nas w Polsce obchodzić wyrok unijnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Węgier?

Dlatego że wyroki TSUE bezwzględnie obowiązują każde państwo Unii, niezależnie od „kraju pochodzenia". Dlatego zarówno wyrok w sprawie Dziubaków, jak i wyrok w sprawie OTP, jak i każde inne orzeczenie unijnego Trybunału mają dokładnie tę samą moc prawną, od Portugalii po Rumunię.

Koniec automatyzmu

Od dwóch lat w sądowych procesach kredytobiorców frankowych z bankami rośnie liczba wyroków korzystnych dla klientów. Zmiana na korzyść frankowiczów dokonała się głównie na skutek orzeczenia TSUE z października 2019 r. (wyrok w sprawie C-260/18 Kamil Dziubak i Justyna Dziubak przeciwko Raiffeisen Bank International AG), które stało się dla wielu krajowych sędziów, nieco na wyrost, argumentem dla rozstrzygania sporów według automatycznego mechanizmu: skoro w umowie znajduje się niedozwolone postanowienie, to cała umowa jest nieważna/upada/nie wiąże.

Dlaczego taki trend się przyjął, mimo że TSUE wielokrotnie przypominał, że upadek umowy powinien być ostatecznością? Oraz że niedozwolone postanowienie może być zastąpione obowiązującym przepisem ustawowym, co pozwoli na „uratowanie" umowy i dalsze „życie" kredytu?

Dla przygniecionych ilością i skomplikowaniem postępowań frankowych polskich sądów postawa bezrefleksyjnego „kasowania" kontraktów jest wygodna i pozwala szybko zakończyć sprawę, nawet jeśli orzecznictwo TSUE wcale tego nie wymaga, ba, takie działanie jest wręcz sprzeczne z unijnym prawem!

Oprócz tego pełnomocnicy prawni frankowiczów kontestują przed sądami rozwiązania, które przywracają zaburzoną równowagę kontraktową. Apetyty kredytobiorców po wyroku w sprawie Dziubaków, nakręcone dodatkowo przez machinę marketingową kancelarii prawnych, są ogromne.

Jak zauważył przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, frankowicze nie kwestionują swoich umów ze względu na wady prawne zawartych kontraktów, ale z powodu niekorzystnej zmiany kursu franka szwajcarskiego w 2015 r. Rzekoma abuzywność postanowień umów jest tylko wygodnym narzędziem, które ma w zamyśle części kredytobiorców pozbawić ich zobowiązania kredytowego. Wszelkie sugestie zastosowania kodeksu cywilnego do umów frankowych są zatem przez kredytobiorców konsekwentnie zwalczane jako „niezgodne z prawem unijnym", „sprzeczne z wytycznymi TSUE" lub „naruszające prawa konsumenta" itp.

Wyrok TSUE w sprawie OTP obnaża słabość tej narracji, a przede wszystkim bezzasadność rozpowszechnionego w Polsce przez ostatnie dwa lata mechanizmu orzekania polegającego na coraz powszechniejszym unieważnianiu umów kredytowych.

Należy mieć nadzieję, że konkluzje i argumenty zawarte w „węgierskim" wyroku TSUE przyniosą refleksję i merytoryczną dyskusję o rzeczywistym kształcie unijnego prawa konsumenckiego. Wyrok w sprawie OTP powinien przywrócić polskim sędziom racjonalność i ostrożność w ocenie umów kredytowych, bezzasadnie zaburzoną przez nachalną, oderwaną od ustaleń TSUE narrację medialną prezentowaną po wyroku w sprawie Dziubaków. Utrzymywanie się stanu bezrefleksyjnego orzekania według schematu „wybierz sobie wyrok konsumencie, a ja taki wydam" i masowe unieważnianie umów, a w szczególności ignorowanie „legalności" kursu średniego NBP, jest nie tylko sprzeczne z dotychczasowym orzecznictwem TSUE, ale i wyrazem lekceważenia jego najnowszych wyroków. Prowadzi wreszcie do pochopnego, niezgodnego z prawem zobowiązań, pozbawiania mocy prawnej umów, podczas gdy prawidłowa aplikacja orzecznictwa TSUE powinna skutkować zgoła innym rezultatem.

Dr hab. Krzysztof Koźmiński jest radcą prawnym, partnerem w Kancelarii Jabłoński Koźmiński, autorem licznych publikacji (w tym dwóch książek) na temat kredytów indeksowanych/denominowanych do kursu walut obcych