O treści spotkania – poza tym, że dotyczyło sądownictwa, trwało pół godziny i odbyło się z inicjatywy premiera – wiemy niewiele.

Stosunki władzy politycznej z sądowniczą w Polsce jeszcze nigdy w najnowszej historii nie były tak złe. Fakt, że do takiego spotkania doszło, trzeba zatem ocenić wyłącznie pozytywnie.

 

Pytanie, co za taką inicjatywą się kryje. I czy intencje rozmawiających są szczere. Nie ulega wątpliwości, że kontekst europejski jest w tej sprawie wyraźny. Odbyło się ono w czasie, kiedy w Komisji Europejskiej miała zapaść decyzja w sprawie skierowania skargi przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku ze zmianami w Sądzie Najwyższym. Mimo zapowiedzi, że decyzja zapadnie, sprawę w ostatniej chwili zawieszono bez wyjaśnienia.

Czy jednak rząd postawiony pod ścianą nieuchronnością skargi do TSUE zdecydował się szukać kompromisu? Patrząc na postawę polityków obozu prawicy wobec żądań Brukseli, a także obserwując niezwykle twardą retorykę – choćby w ostatnim czasie – prezydenta Andrzeja Dudy, jakoś trudno uwierzyć, że w sprawie reformy sądownictwa mógł nastąpić jakiś zasadniczy zwrot i rząd będzie szukał kompromisu.

 

Wskazują na to także dość ogólnikowe wypowiedzi rzeczników SN i rządu po tym spotkaniu. Michał Laskowski przyznał, że stanowisko prof. Gersdorf w sprawie jej prezesury się nie zmieniło. A Joanna Kopcińska mówiła, że zmiany w systemie sądownictwa są zgodne z konstytucją i standardami europejskimi, a rząd jest otwarty na dialog z KE.

Po co więc do spotkania doszło? „To nasza słodka tajemnica" – skomentowała prof. Gersdorf. I to nie jest najlepsza puenta.

Czytaj także: Morawiecki spotkał się z Gersdorf

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ