Reklama

Różnice między radcami zatrudnionymi na etacie a tymi z kancelarii

Nie widzę różnic merytorycznych między radcami zatrudnionymi na etacie a tymi z kancelarii

Publikacja: 18.04.2015 11:05

Różnice między radcami zatrudnionymi na etacie a tymi z kancelarii

Foto: www.sxc.hu

Rz: Jest pan czynnym zawodowo radcą prawnym, łączącym obie formy wykonywania zawodu: kancelarię i etat. Da się to pogodzić?

Arkadiusz Koper, Wicedziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie: Nie ma z tym najmniejszego problemu. To dość typowe dla radców prawnych. Prowadzę kancelarię i jestem zatrudniony w Urzędzie Dzielnicy Warszawa-Żoliborz. Obie te aktywności dają mnóstwo satysfakcji – choć bez wątpienia ich specyfika jest inna.

A czy nie jest trochę tak, że radca prawny pozostający w stosunku pracy jest mniej niezależny od prowadzącego kancelarię?

Odpowiem wprost: to mit! Takie stwierdzenia mogą padać z ust osób, które nie znają specyfiki naszej pracy. Proszę zwrócić uwagę na prosty fakt – zakres obowiązków radcy prawnego zatrudnionego np. w urzędzie lub firmie i sposób wykonywania powierzonych zadań jest w pierwszej kolejności unormowany w ustawie o radcach prawnych, która jest aktem nadrzędnym, tworzy bowiem ustrój tego zawodu. Inne normy obowiązujące radców zatrudnionych na etacie, np. ustawa o pracownikach urzędów państwowych, ustawa o służbie cywilnej czy nawet umowa o pracę, mają w porównaniu z ustawą o radcach prawnych charakter aktów podrzędnych, co wcale nie oznacza, że gorszych lub których nie należy przestrzegać. W konsekwencji radca prawny zatrudniony na etacie reprezentuje swojego klienta na tych samych zasadach co radca z kancelarii. Odnosi się to również do postępowania sądowego. Tysiące moich koleżanek i kolegów z urzędów codziennie zakłada togi i prowadzi w imieniu pracodawców sprawy sądowe.

Czyli nie ma różnicy między kancelarią a etatem?

Reklama
Reklama

Wykonuję zawód wiele lat i byłbym nierozsądny, gdybym nie dostrzegał różnic. W mojej opinii są to jednak głównie różnice tzw. natury biznesowej. Prowadząc własną kancelarię lub będąc wspólnikiem w spółce, trzeba mieć na uwadze nie tylko kwestie związane z merytorycznym aspektem zawodu, ale także koszty, podatki, pracowników, kontrahentów, zamówienia, lokal i setki innych, które tworzą otoczenie biznesowe. Na etacie te czynniki nie są aż tak istotne, choć nie chcę absolutnie powiedzieć, że pracujący na umowę o pracę radca prawny nie musi się liczyć z biznesem. W mojej ocenie aspekt biznesowy, czyli powodzenie jakiegoś przedsięwzięcia – korzystna umowa, zysk, optymalizacja podatkowa, ale też zadowolenie klienta – to nadrzędne cele, którym powinien hołdować każdy radca prawny. Nie widzę natomiast różnic merytorycznych między radcami zatrudnionymi na umowy o pracę a tymi, którzy wykonują swój zawód w kancelariach.

Gdyby pan miał jednak wybór, to co by pan wybrał: etat czy kancelarię?

To pytanie przypomina mi pamiętną scenę z „Potopu", w którym Oleńka każe Kmicicowi wybierać pomiędzy miłością do niej a jego kompaniją. Jędruś na to odpowiada: „Po co mi wybierać, jak mam i ich, i ciebie". W tym tkwi właśnie urok i sedno naszego zawodu – radca prawny ma prawo do obu aktywności i z niczego nie musi rezygnować. Przy tym możliwość pracy na etacie to dobrodziejstwo i jedna z naszych przewag nad adwokatami, a forsowany przez niektórych z nich pogląd, że etat przekreśla niezależność, to kolejny mit.

—rozmawiał Grzegorz Król

Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Walka dwóch wilków RODO
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Prezydent ufa big techom, nie państwu
Opinie Prawne
Jakub Królikowski: Sygnaliści dbają o dobro wspólne
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Bellum iustum czyli wojna sprawiedliwa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama