Rz: Jest pan czynnym zawodowo radcą prawnym, łączącym obie formy wykonywania zawodu: kancelarię i etat. Da się to pogodzić?
Arkadiusz Koper, Wicedziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie: Nie ma z tym najmniejszego problemu. To dość typowe dla radców prawnych. Prowadzę kancelarię i jestem zatrudniony w Urzędzie Dzielnicy Warszawa-Żoliborz. Obie te aktywności dają mnóstwo satysfakcji – choć bez wątpienia ich specyfika jest inna.
A czy nie jest trochę tak, że radca prawny pozostający w stosunku pracy jest mniej niezależny od prowadzącego kancelarię?
Odpowiem wprost: to mit! Takie stwierdzenia mogą padać z ust osób, które nie znają specyfiki naszej pracy. Proszę zwrócić uwagę na prosty fakt – zakres obowiązków radcy prawnego zatrudnionego np. w urzędzie lub firmie i sposób wykonywania powierzonych zadań jest w pierwszej kolejności unormowany w ustawie o radcach prawnych, która jest aktem nadrzędnym, tworzy bowiem ustrój tego zawodu. Inne normy obowiązujące radców zatrudnionych na etacie, np. ustawa o pracownikach urzędów państwowych, ustawa o służbie cywilnej czy nawet umowa o pracę, mają w porównaniu z ustawą o radcach prawnych charakter aktów podrzędnych, co wcale nie oznacza, że gorszych lub których nie należy przestrzegać. W konsekwencji radca prawny zatrudniony na etacie reprezentuje swojego klienta na tych samych zasadach co radca z kancelarii. Odnosi się to również do postępowania sądowego. Tysiące moich koleżanek i kolegów z urzędów codziennie zakłada togi i prowadzi w imieniu pracodawców sprawy sądowe.
Czyli nie ma różnicy między kancelarią a etatem?