Wywołało to oburzenie niektórych redakcyjnych kolegów. A dlaczego w ogóle zakazywać, przecież jesteśmy członkami Unii Europejskiej, przecież jeżeli powyrastają zagraniczne farmy, skorzystają też Polacy, powstaną miejsca pracy. Na Mazurach już teraz cudzoziemcy kupują opuszczone siedliska, czyniąc z nich wakacyjne rancza, a poza tym polska wieś się wyludnia, po co być jak pies ogrodnika – padał grad argumentów. Słowem, co za różnica, skoro wszyscy jesteśmy obywatelami UE i żyjemy we wspólnym europejskim domu?