Reklama

Tomasz Pietryga: Wraca zdrada Tuska

Trudno będzie wykazać, że Donald Tusk dopuścił się zdrady dyplomatycznej w związku z katastrofą smoleńską.

Aktualizacja: 21.03.2017 16:32 Publikacja: 21.03.2017 16:13

Tomasz Pietryga: Wraca zdrada Tuska

Foto: AFP

Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zdrady dyplomatycznej (art. 129 kodeksu karnego) w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jego autor, Ministerstwo Obrony Narodowej, wskazuje, że miał się jej dopuścić premier w latach od 10 kwietnia 2010 r. do września 2014 r.

„Premier Donald Tusk zawarł z Władimirem Putinem nielegalną umowę na szkodę Polski i za to powinien odpowiadać karnie" - powiedział w wywiadzie szef MON. Szczegóły uzasadnienia nie są znane. Chodzi w nim najpewniej o wybór podstawy prawnej badania katastrofy.

Tuż po tragedii przyjęto, że będzie nią konwencja chicagowska, a konkretnie jej załącznik nr 13. Taką koncepcję zaproponował Władimir Putin, a strona polska nie zgłosiła zastrzeżeń.

Dopiero po kilku miesiącach okazało się, że konwencja nie ma zastosowania do badania tego typu katastrof, nie wywołuje zatem żadnych skutków prawnych wynikających z umów międzynarodowych. Gen. Tatiana Anodina przedstawiająca raport MAK, w którym całą winę za katastrofę zrzucono na Polskę, stwierdziła – ku zaskoczeniu polskiego rządu - że komitet nie pracował według konwencji chicagowskiej. Zaznaczono również, że ówczesny rosyjski premier Władimir Putin, jako przewodniczący komisji państwowej ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy, przekazał 13 kwietnia kierowanie pracami MAK. Na podstawie tego zarządzenia „badanie powinno być prowadzone zgodnie z załącznikiem 13 do konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym". Sformułowanie „zgodnie z załącznikiem 13", jak się okazało, miało fundamentalne znaczenie. Rosjanie uznali bowiem, że nie działają na podstawie zapisów konwencji jako aktu prawa międzynarodowego, z wszystkimi jej skutkami, ale wyłącznie na podstawie procedur określonych w jej załączniku. Przyjęli je roboczo na potrzeby wyjaśnienia przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Konsekwencje tego faktu były niezwykle poważne. Skoro MAK nie pracował według konwencji chicagowskiej, to Polska nie mogła stosować przewidywanych przez nią procedur odwoławczych do kłamliwego raportu Rosjan.

Bezrefleksyjne, bez dokonania stosownej analizy niejasnych reguł wyjaśnianie katastrofy było poważnym błędem polskiej strony, która w ten sposób odcięła sobie możliwość wpływu na śledztwo, z wszystkimi tego konsekwencjami. Nastąpiły, kiedy wskutek nieporozumień strona polska nie mogła zobligować Rosjan do współpracy, pozyskać wraku.

Reklama
Reklama

Za zdradę dyplomatyczną grozi nawet dziesięć lat więzienia, jednak sprawcy trzeba udowodnić, że świadomie chciał narazić na szkodę interesy RP albo że przewidywał realną możliwość, iż jego zachowanie zagraża interesom RP, i z tym się godził. Nie wystarczy wykazanie lekkomyślności czy niedbalstwa.

Opinie Prawne
Marek Kolasiński, Krzysztof Koźmiński: Czy powrót do przeszłości ma sens
Opinie Prawne
Sebastian Koćwin: Głos o sytuacji Funduszu Pracy
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Opinie Prawne
Michał Romanowski: Sędzia musi mieć własny rozum, odseparowany od rozumu polityków
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama