„Ja chciałbym na początku najpierw bardzo wyraźnie powiedzieć – ja do Platformy nie przechodzę, nie zamierzam przejść" – oświadczył Michał Kamiński w poniedziałek w programie „Tak jest".

„Ja się nie wybieram do PO" — Roman Giertych ogłosił parę godzin później w „Faktach po faktach" i uzasadnił politycznie —  „Tym bardziej, że Platforma w ciągu ostatnich tygodni podjęła bardzo gwałtowny skręt w lewo."

Te deklaracje bardzo zasmuciły partię Donalda Tuska. Strateg na miarę Kamińskiego to skarb w każdej formacji politycznej. Właśnie w programie TVN wspominał, jak precyzyjnie wraz z Joanną Kluzik-Rostkowską kreślił linię: „To była nasza wspólna linia, którą ja zaproponowałem. Linia różnienia się od PiS. To znaczy próba raczej nie budowania partii, która będzie próbowała okrążyć Prawo i Sprawiedliwość z prawej strony." I trzeba całkowicie zgodzić się z eurodeputowanym wybranym z listy PiS, że PJN to „próba budowania partii, która będzie próbowała".

Również Roman Giertych bardzo by się PO przydał i to nie tylko wyznaniem, że „wolty w polityce oczywiście się robi". Były polityk, dzisiejszy mecenas wygłosił epokową teorię na temat najsławniejszej katastrofy świata: „Trzeba też pamiętać, że Titanic, dopóki się nie zderzył z górą lodową, nie tonął".

Roman Giertych na pokładzie „Ligi Polskich Rodzin" też nieźle płynął dopóki się nie zderzył z bratnią jednostką pod dowództwem Jarosława Kaczyńskiego.

A propos, to właściwie dziwne, że prezes jeszcze nie oświadczył, że nie zamierza się transferować do PO. Powinien to jak najszybciej zrobić, bo po co ludzie mają plotkować.