Marek Magierowski zamieścił w „Rzeczpospolitej" (12 stycznia 2015 r.) kilka słów prawdy: „Wszyscy wzięli udział w wielkiej manifestacji na ulicach Paryża w imię obrony „europejskich wartości". (...) Czy jednak Hollande, Merkel, Cameron, Rajoy, Renzi, Tusk, Juncker, Schultz i Kopacz wiedzą, czym są „europejskie wartości? (...) Czy zdają sobie sprawę, że członkowie redakcji „Charlie Hebdo", którzy stali się męczennikami tej batalii, przez większość swojego życia zawodowego nie zajmowali się niczym innym jak tylko podważaniem, deptaniem, wyśmiewaniem wszystkich możliwych wartości?"
Jest to fragment tezy, głoszonej przeze mnie od kilkunastu lat – tezy, z którą nie odważa się nawet dyskutować, nie odważa się jej nawet zauwazyć żaden reżymowy „uczony" - bo wprawdzie łagrów na Kamczatce już nie ma, ale grantu na swoje prace to już nie dostanie...
Teza ta brzmi: „Wartości unijne są dokładną odwrotnością wartości europejskich".
W Europie i w Unii
Zróbmy szybki przegląd tych wartości:
W Europie obowiązuje kara śmierci – przynajmniej dla morderców; w Unii kara śmierci została zniesiona... nawet podczas wojny(!!!!)