Reklama

Jerzy Surdykowski: Lęk przed prawicą

Wszędzie biadanie, że Europę przejmuje skrajna prawica, koniec z Unią, a może i z NATO. Jak zawsze komentariat wszystko przejaskrawia.

Publikacja: 09.07.2024 04:30

Wyborcy uśpieni nostalgicznym snem nie chcą pamiętać, że rozbicie Europy na wiele suwerennych państw

Wyborcy uśpieni nostalgicznym snem nie chcą pamiętać, że rozbicie Europy na wiele suwerennych państw prowadziło do dominacji koncertu mocarstw.

Foto: REUTERS/Johanna Geron//File Photo

Skrajna prawica to był nawet nie Hitler z Mussolinim, tylko najwyżej Franco z Salazarem. Dzisiaj idzie do władzy prawica populistyczna, co jak wiadomo, pochodzi od „populus”, czyli lud. Może zamiast biadolić – pomyśleć, co też ludowi tak się podoba w dzisiejszej prawicy, że na nią głosuje?

Nowa europejska prawica, czyli nostalgia i amnezja

Jej sztandar nazywa się „nostalgia”, chociaż zwykle przyozdobiony jakimś maskującym sloganem. Nostalgia sprzedaje się dobrze; przecież w dawnych czasach byliśmy młodsi, kochała nas płeć przeciwna, kobiety były cnotliwsze, a panowie bardziej męscy. Niech więc wrócą piękne dni, kiedy nie było Unii Europejskiej i jej głupich przepisów o krzywiźnie banana i o zakrętce na butelkach, a przyjazna Rosja dostarczała tanich paliw.

Czytaj więcej

Jarosław Kuisz: Kto jest dziś w Europie skrajną prawicą?

Obojętnie czy w wersji francuskiej należy ten „eurokołchoz” rozwiązać, czy w wersji polskiego PiS sprowadzić do strefy wspólnego handlu, której wara od praworządności, polityki zagranicznej czy obronności. Wyborcy uśpieni nostalgicznym snem nie chcą pamiętać, że rozbicie Europy na wiele suwerennych państw prowadziło do dominacji koncertu mocarstw, a pomniejsi Europejczycy służyli za mierzwę dla tych słoniowych harców.

Nauką powinny być obie wojny światowe, ale to już zbyt dawno, aby pamiętać. Podobnie lepiej nie wiedzieć, że Ukraina toczy dziś samotnie morderczą wojnę o ocalenie Europy.

Reklama
Reklama

Stany Zjednoczone Europy? Reformę trzeba zacząć od Parlamentu Europejskiego

Co przeto – by wstrzymać zalew nostalgii – proponuje umiarkowane centrum? Ściślejsza unia, więcej władzy dla Brukseli, przybór regulacji i przepisów. To prawda, że Unia w obecnym kształcie jest niezdolna do funkcjonowania w burzliwym świecie; jest gospodarczym gigantem, ale politycznym karłem. Potrzebne są nowe traktaty, zniesienie jednomyślności, ściślejsza centralizacja. Nie ma w tym nic, co byłoby bardziej sexy od ponętnej nostalgii, nic dziwnego, że wyborcy głosują tak, jak każdy wie.

Czy jest jakieś wyjście? Owszem, i to znane od dawna: już „ojcowie założyciele” wspólnot europejskich widzieli ich przyszłość jako demokratycznej federacji państw, na kształt Stanów Zjednoczonych Europy, ale wtedy trzeba byłoby reformę zacząć od Parlamentu Europejskiego i on powinien być najważniejszy w tej federacji. Kto się dziś za tym opowiada? Resztki liberałów i uchowani tu i ówdzie „federaści”. A kto dziś słucha takich niemodnych idealistów?

Opinie polityczno - społeczne
Roch Zygmunt: Grzegorz Braun wyrasta z ekonomii III RP. Lider Korony pomoże Donaldowi Tuskowi zachować władzę
Opinie polityczno - społeczne
Ursula von der Leyen: Współpraca UE–Mercosur wzmacnia Europę w niestabilnych czasach
Opinie polityczno - społeczne
Piotr Buras: Rozszerzenie UE. Jak przezwyciężyć kwadraturę koła
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Kto zwycięży w wojnie Tuska z Nawrockim
Opinie polityczno - społeczne
Luiz Inácio Lula da Silva: Umowa Mercosuru z Unią Europejską to odpowiedź multilateralizmu na izolację
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama