Partner rozmowy: Comarch

Comarch od 2024 r. należy do funduszu CVC Capital Partners. Co zmiana właściciela oznaczała zarówno dla firmy, jak i dla państwa klientów?

Zmiana jest ogromna. To trzeci etap rozwoju firmy. Pierwszym był początek, kiedy prof. Filipiak z żoną założyli Comarch. Później rozwijaliśmy firmę, weszliśmy na giełdę. Trzecim etapem jest właśnie wejście funduszu CVC Capital Partners. To stwarza nam zupełnie nowe możliwości rozwoju, oznacza wypłynięcie na znacznie szersze wody i przeznaczenie o wiele większych środków na inwestycje w modernizację produktów, zmiany w zarządzaniu organizacją i marketing. A także, co jest dla nas najważniejsze – bardzo dynamiczny rozwój produktów, szczególnie strategicznych, czyli systemów ERP, systemów lojalnościowych, rozwiązań dla banków, korporacji, międzynarodowych telekomów.

W jaką stronę zmierza Comarch?

Można mówić o trzech głównych kierunkach rozwoju. Po pierwsze, kładziemy bardzo duży nacisk na rozwój w wybranych segmentach strategicznych, gdzie widzimy największy potencjał globalny – czyli rozwiązania lojalnościowe, systemy dla firm telekomunikacyjnych czy instytucji finansowych. W drugim wymiarze bardzo ważnym elementem, mimo globalnego działania, jest dla nas bycie w Europie, w Polsce i w segmencie ERP. Koncentrujemy się na rynku polskim, mamy też bardzo mocną pozycję na rynkach niemieckojęzycznych (Niemcy, Szwajcaria, Austria), jesteśmy obecni we Francji. A trzecim elementem jest wielowymiarowe wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI). Jesteśmy w awangardzie tego, co się dzieje na świecie. Uważamy, że w porównaniu z firmami z Europy Zachodniej, a nawet z USA, jesteśmy absolutnie na czele peletonu. Bardzo szeroko inwestujemy w modernizację procesów w firmie i zwiększenie produktywności za pomocą tych rozwiązań. Przede wszystkim jednak, co jest dla nas superważne, budujemy funkcjonalności w naszych produktach, które pozwolą klientom czerpać z możliwości, jakie stwarza technologia.

W kontekście systemów ERP, jak pan ocenia rewolucję związaną z KSeF z perspektywy firmy, która jest pośrednikiem między klientami a instytucjami państwa?

Uważam, że powinno to nastąpić już 20 albo nawet 30 lat temu, bo jedną z obietnic informatyki jest eliminacja papieru, a przez ostatnie 30 lat raczej przyczyniła się ona do wzrostu jego ilości na rynku. Głównym dokumentem powiązanym z biznesem każdej firmy, czy małej, czy globalnej korporacji, była papierowa faktura. Uważam, że wejście KSeF przyczyni się do bardzo dużej pozytywnej zmiany. Z jednej strony chodzi o efektywność procesów biznesowych, a z drugiej – o digitalizację i czerpanie z możliwości, jakie oferuje sztuczna inteligencja. AI to głównie dane, które w dużej mierze są powiązane z fakturami. Dziś ciągle jeszcze wiele firm nie do końca widzi te szanse, natomiast to się zmieni w ciągu roku–dwóch, a najdalej trzech lat. Ta zmiana pozwoli wszystkim działać prościej i efektywniej. Nie będzie np. problemu z windykacją czy szukaniem zagubionych faktur, a przede wszystkim będzie można usprawnić procesy. Dopiero takie holistyczne podejście do procesów pozwala w pełni wykorzystać to, co daje KSeF, czyli zdigitalizowaną fakturę. To bowiem nie tylko kwestia księgowa, ale także zakupy, sprzedaż, logistyka, gospodarka magazynowa.

Co było największym problemem firm przy wdrażaniu KSeF?

Największym problemem są przyzwyczajenia – nikt nie lubi zmian. Główną barierą jest to, że nie mamy już dokumentu w formie papierowej, PDF czy maila i zastanawiamy się, gdzie go wydrukować. Po wejściu na rynek naszych systemów i starcie KSeF wielu klientów – mimo że istnieje graficzna wizualizacja faktury ustrukturyzowanej – prosiło, żebyśmy przygotowali też wydruk. W większych firmach trzeba było także przekształcić systemy obiegu dokumentów. Ciągle jeszcze są też problemy np. z korygowaniem transakcji, bo wcześniej drobne pomyłki można było poprawić za pomocą noty księgowej, a teraz trzeba wystawić nową, całościową fakturę. Ja bym te bolączki nazwał problemami wieku dziecięcego, które szybko rozwiążemy, i widzę olbrzymią zmianę na plus. Na spotkaniu dotyczącym kierunków rozwoju naszego oprogramowania właściciele bardzo dużych biur rachunkowych, obsługujących setki czy tysiące klientów, mówili, że są zadowoleni z KSeF, bo bardzo pomaga im efektywniej prowadzić obsługę księgową klientów.

Wspomniał pan o AI. W jaki sposób ją wykorzystujecie?

Tak jak powiedziałem, działamy tu dwutorowo – wewnętrznie i w produktach dla naszych klientów. Jeżeli chodzi o działania wewnętrzne, w zeszłym roku rozpoczęliśmy implementację narzędzi AI dla zespołów R&D, zespołu produkującego oprogramowanie. Przeszkoliliśmy ponad tysiąc programistów, tak by każdy z nich korzystał z asystenta sztucznej inteligencji przy produkcji oprogramowania. Teraz idziemy bardzo mocno w drugą generację AI, czyli agentyzację. Nie chcemy ograniczać tych narzędzi tylko do zespołów produkcyjnych – wdrażamy je, co zresztą już następuje, tak naprawdę wszędzie: w zespołach sprzedaży, marketingu, wsparcia klienta, a także w zespołach delivery, czyli wdrożenia naszego oprogramowania. Aby podnieść kompetencje zespołu, podjęliśmy decyzję, by obok przeszkolenia 1200 programistów przeszkolić wszystkich pracowników Comarchu, czyli prawie 5000 osób – łącznie z ludźmi z call center, ze mną i pozostałymi kolegami z zarządu, a nawet z radą nadzorczą. To jest wymiar wewnętrzny. A w drugim wymiarze bardzo mocno inwestujemy w budowę funkcjonalności opartych na sztucznej inteligencji. Prowadzimy klientów przez erę AI. Jednym z naszych głównych kierunków, jeżeli chodzi o systemy ERP, jest budowa agentów, którzy zautomatyzują pewne operacje. Przy czym nie chcemy stworzyć bardzo dużej liczby agentów. Chcemy w tym roku mieć ich kilku, maksymalnie kilkunastu, ale takich, którzy rzeczywiście w sposób intuicyjny i oczywisty pokażą dużą wartość klientowi, realizując automatycznie powtarzalne operacje.

Partner rozmowy: Comarch