Atak został przeprowadzony po tym, jak 8 czerwca w rejonie cieśniny Ormuz Amerykanie stracili śmigłowiec Apache – był to pierwszy przypadek od rozpoczęcia wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego, gdy siły amerykańskie uczestniczące w operacji przeciw Iranowi na Bliskim Wschodzie straciły śmigłowiec bojowy. 

Czytaj więcej

USA straciły śmigłowiec Apache w rejonie cieśniny Ormuz

W komunikacie Dowództwa Centralnego czytamy, że „na polecenie Naczelnego Dowódcy” w odpowiedzi na strącenie śmigłowca Apache, siły podległe CENTCOM przeprowadziły „uderzenia w ramach samoobrony” wymierzone w Iran. 

Z komunikatu wynika, że zaatakowane zostały zestawy obrony przeciwlotniczej, centra dowodzenia i radary w rejonie cieśniny Ormuz. W ataku uczestniczyło – jak pisze CENTCOM – lotnictwo Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej USA. 

„Operacja była proporcjonalną odpowiedzią na ostatnie ataki na siły USA i statki handlowe przepływające przez szlaki wodne w regionie” – podkreśla CENTCOM.

„Siły Stanów Zjednoczonych pozostają w gotowości i są przygotowane do obrony przed nieuzasadnioną irańską agresją” – głosi komunikat. 

Śmigłowiec Apache

Śmigłowiec Apache

Foto: PAP

Wcześniej prezydent USA Donald Trump potwierdził, że śmigłowiec Apache, o którego utracie przez USA jako pierwszy napisał „New York Times”, został strącony przez Irańczyków. Incydent miał miejsce w czasie zawieszenia broni obowiązującego między USA i Izraelem a Iranem od 7 kwietnia. Waszyngton negocjuje obecnie z Teheranem porozumienie, które ma doprowadzić do trwałego zakończenia wojny. 

– Uważam, że odpowiedź (na strącenie śmigłowca – red.) powinna być bardzo silna, bardzo potężna – i właśnie taka jest ta odpowiedź – mówił Trump w rozmowie z ABC News komentując odwetowe uderzenie na Iran. W rozmowie z „The Wall Street Journal” Trump przekonywał z kolei, że utrata śmigłowca „nie była niczym wielkim” i podkreślał, że pilotom nic się nie stało.

USA atakują cele w południowym Iranie, Iran odpowiada atakami odwetowymi

USA zaczęły atakować cele w Iranie we wtorek ok. 23 czasu polskiego. Komunikat o zakończeniu ataków pojawił się cztery godziny później, w środę ok. 3.00 czasu polskiego. 

Szef MSZ Iranu Abbas Araghczi po rozpoczęciu amerykańskich ataków napisał w serwisie X, że Iran nie pozostawi „żadnego ataku lub zagrożenia bez odpowiedzi”. „Opuśćcie nasz region, jeśli chcecie być bezpieczni” – dodał Araghczi podkreślając, że „w historii Zatoki Perskiej jest wiele rozdziałów opisujących tragiczne losy najeźdźców”.

Irańskie media podają, że Amerykanie zaatakowali wyspę Keszm położoną w rejonie cieśniny Ormuz i portowe miasto Sirik położone w prowincji Hormozgan, nad Zatoką Omańską. Eksplozje było słychać w pobliskim porcie Bandar Abbas oraz w pobliżu wejścia do cieśniny Ormuz – podawały irańskie media, powołując się na lokalne źródła i mieszkańców tych rejonów. 

Cieśnina Ormuz

Cieśnina Ormuz

Foto: PAP

Irańskie media podają, powołując się na dowództwo tamtejszych sił połączonych, że w odwecie za ataki USA Iran przeprowadził ataki na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował, że przeprowadził atak z użyciem dronów na siły amerykańskiej Piątej Floty stacjonującej w Bahrajnie. Korpus grozi też „ostrzejszą odpowiedzią”, jeśli ataki USA będą kontynuowane. 

W Bahrajnie – jak informuje tamtejsze MSW – rozległy się syreny alarmowe. Obrona przeciwlotnicza tego kraju odpierała w nocy irański atak – poinformowały tamtejsze władze. 

Reuters odnotowuje, że sytuacja na Bliskim Wschodzie doprowadziła do niewielkiego wzrostu cen ropy – w środę rano drożała ona na rynkach azjatyckich o ok. 1 proc. 

Szef MSZ Iranu radzi Amerykanom, aby opuścili region, jeśli nie chcą narażać swoich wojsk na ryzyko

Reuters, cytując przedstawiciela amerykańskiej administracji, który chce zachować anonimowość podał, że amerykański Apache został strącony przez irańskiego drona-kamikadze. Dwaj piloci, którzy znajdowali się w śmigłowcu, zostali uratowani i nie doznali obrażeń – twierdzi Trump. Amerykańska armia podała, że pilotów śmigłowca odnalazł dron nawodny Marynarki Wojennej USA, po tym, jak śmigłowiec spadł do wody w pobliżu wybrzeża Omanu. Żołnierze mieli zostać podjęci z wody po ok. dwóch godzinach. 

Irańskie media państwowe podawały jednak, powołując się na źródła wojskowe, że Iran nie przeprowadził żadnych „ofensywnych operacji powietrznych” w rejonie cieśniny Ormuz w ciągu poprzedniej doby. Wspomniany wcześniej Araghczi we wpisie w serwisie X sugerował, że do incydentów w pobliżu terytorium Iranu może dochodzić w wyniku „ludzkiego błędu, wypadku” lub „znalezienia się w ogniu krzyżowym”. „Aby zredukować ryzyko najlepszym rozwiązaniem jest opuszczenie (regionu)” – dodał. 

Do strącenia śmigłowca Apache i późniejszego ataku odwetowego USA na Iran doszło po tym, jak 7 i 8 czerwca miała miejsce wymiana ciosów między Iranem a Izraelem. Iran, w odwecie za izraelski atak na przedmieścia Bejrutu w Libanie, w ramach działań militarnych podejmowanych przeciwko sojusznikowi Iranu, Hezbollahowi, przeprowadził atak powietrzny na Izrael. W odpowiedzi Izrael zaatakował Iran, biorąc na cel m.in. kompleks petrochemiczny. Iran odpowiedział kolejnymi atakami odwetowymi – wówczas doszło jednak do interwencji Trumpa, który rozmawiał telefonicznie z premierem Izraela Beniaminem Netanjahu i skłonił go do wstrzymania dalszych ataków. Trump miał grozić Netanjahu, że, jeśli ten będzie eskalował konflikt z Iranem, może zostać sam na placu boju. 

Prezydent USA utrzymuje, że Stany Zjednoczone są blisko zawarcia porozumienia z Iranem, które zakończy wojnę, a jednocześnie zagwarantuje, że Iran nie wejdzie w posiadanie broni atomowej. 

Izrael kontynuuje jednak działania militarne w Libanie. 9 czerwca zaatakowane zostało portowe miasto Tyr w południowej części tego kraju – w ataku zginęło osiem osób. Izrael wznowił działania militarne przeciw Hezbollahowi 2 marca, po tym, jak szyicka organizacja w akcie solidarności z zaatakowanym Iranem ostrzelała północny Izrael. Obecnie Iran uzależnia zgodę na porozumienie kończące wojnę z USA i Izraelem od zakończenia walk „na wszystkich frontach”, co oznaczałoby również zakończenie działań militarnych Izraela w Libanie.