Nowe zasady w warszawskich urzędach mnie nie irytują. Jeśli
efektem będzie lepszy stosunek do petentów (w urzędach obywatele
to niestety wciąż często jeszcze petenci), to bardzo proszę.
Polskiej administracji zawsze tego brakowało; pogarda do klienta,
podobnie jak uniżony stosunek wobec przełożonego, to wstydliwe
dziedzictwo przeszłości.
Ale w
rozporządzeniu prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego prócz
wszystkiego, co oczywiste (i pewnej dozy przesady), ukryty jest spory
ładunek politycznego trotylu; chodzi oczywiście o zakaz
eksponowania w urzędach symboli religijnych. Na dodatek zakaz
dotyczy nie tylko przysłowiowej „ściany”, ale również
urzędniczego biurka. Tu też nie ma miejsca na krzyże, święte
obrazki czy religijne figurki; dotychczas, mimo epoki open space,
często na nich obecne.