Marek Kozubal: O bezpieczeństwie państwa bez odwetu

O bezpieczeństwie państwa nie można mówić w oparach politycznego absurdu i wojny podjazdowej, wzmacniać armię trzeba systemowo, bez emocji.

Publikacja: 08.02.2024 21:44

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz,

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz,

Foto: PAP/Szymon Pulcyn

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, przedstawiając podczas obrad sejmowej Komisji Obrony Narodowej wstępne wyniki audytu w resorcie, na czele którego w ostatnich latach stali Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak, punktował ich zaniedbania niczym doświadczony bokser na ringu. Mówił o tym, o czym wielokrotnie pisaliśmy, a co stało się znakiem firmowym tego ostatniego, czyli wszechobecnych działaniach PR, które tworzyły tylko pozory wzmacniania Sił Zbrojnych.

Czytaj więcej

Kosiniak-Kamysz do Morawieckiego: PiS działa na korzyść wrogów Polski

Wśród zaniedbań poprzedniej ekipy wskazał na nieaktualizowane od wielu lat dokumenty planistyczne i strategiczne, w tym kluczowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. Dokumenty te jakby nie zauważały, że od 2022 r. trwa wojna za wschodnią granicą. – Brakuje aktów wykonawczych do ustawy o obronie Ojczyzny – mówił Kosiniak-Kamysz. Wskazał, że nie przyjęto dotychczas aż 16 takich aktów prawnych. Wytykał poprzednikom upolitycznienie wojska, nie tylko w czasie kampanii wyborczej. Bardziej niebezpieczne było to, co wydaje się praprzyczyną kryzysu kadrowego na szczytach dowódczych armii. Przypomnijmy, że w październiku poprzedniego roku po wielu miesiącach konfliktu swoje kadencje postanowili skrócić i zdjąć mundur szef Sztabu Generalnego WP gen. Rajmund Andrzejczak oraz gen. Tomasz Piotrowski, dowódca operacyjny. Kosiniak-Kamysz mówił, że poprzednie kierownictwo resortu przejmowało na siebie rolę dowodzenia wojskiem i ograniczana była rola szefa Sztabu Generalnego WP. Nie miał on wręcz dostatecznych narzędzi do dowodzenia Siłami Zbrojnymi.

Minister Kosiniak-Kamysz pokazuje zdjęcia

Minister zadał cios poprzednikom, gdy wziął do ręki zdjęcia, na których były łąki, pola i lasy, choć miały być tam zlokalizowane konkretne jednostki wojskowe. Błaszczak przed wyborami ogłaszał utworzenie kolejnych batalionów, brygad, a nawet dywizji. Tyle że dzisiaj w wielu przypadkach – na co wskazał Kosiniak-Kamysz – to są tylko punkty na mapie. Dzisiaj 1. Dywizja Piechoty Legionów w rzeczywistości liczy batalion wojska, a 8. Dywizja Piechoty AK ledwie drużynę żołnierzy.

Poważnym ciosem było wskazanie, że tak naprawdę nie wiadomo, co decydowało o konkretnych zakupach. O tym, że je przyspieszono dopiero po agresji Rosji na Ukrainę, też pisaliśmy w „Rz”. Dzisiaj wiemy, że dokonywano ich ad hoc i były spóźnione, ale poważnie brzmi argument, że dokonywano ich bez głębokiej analizy. Zachwiana była bowiem triada: określenie zagrożenia, następnie potrzeb, a w końcu decyzji o zakupie.

Czytaj więcej

Jacek Siewiera, szef BBN: Potrzebna wspólna determinacja, by uniknąć najgorszego

Wicepremier mimo tego nie mówi o zrywaniu kontraktów – tu rewolucji nie będzie, chociaż nadal będą kontrolowane, także te podpisane z Koreańczykami. Wskazał, że równolegle trzeba dostosowywać infrastrukturę wojskową do nowego sprzętu i kształcić kadry. A z tym też był problem, bo w poprzednim roku z wojska odeszło aż 9168 wojskowych. Wielu zaledwie po trzech latach służby. W wojsku nie został stworzony mechanizm, który by motywował żołnierzy do podnoszenia kwalifikacji i awansowania.

O tym, że resort Błaszczaka zaniedbał relacje z partnerami wojskowymi z Niemiec i Francji, nie trzeba przypominać. Po części wynikało to z antyniemieckich fobii lidera PiS. To rzutowało na nasze bezpieczeństwo. Ktoś może skwitować ten zarzut hasłem, że to „woda na młyn odwetowców z Bonn”. Tyle że dzisiaj zagrożenie jest gdzie indziej.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, przedstawiając podczas obrad sejmowej Komisji Obrony Narodowej wstępne wyniki audytu w resorcie, na czele którego w ostatnich latach stali Antoni Macierewicz i Mariusz Błaszczak, punktował ich zaniedbania niczym doświadczony bokser na ringu. Mówił o tym, o czym wielokrotnie pisaliśmy, a co stało się znakiem firmowym tego ostatniego, czyli wszechobecnych działaniach PR, które tworzyły tylko pozory wzmacniania Sił Zbrojnych.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Waga nieważnych wyborów
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Opinie polityczno - społeczne
Daria Chibner: Dlaczego kobiety nie chcą rozmawiać o prawach mężczyzn?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Gorzka pigułka wyborcza
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Czy szczyt klimatyczny w Warszawie coś zmieni? Popatrz w PESEL i się wesel!
felietony
Marek A. Cichocki: Unijna gra. Czy potrafimy być bezwzględni?