Reklama

Jerzy Haszczyński: Po rozmowie Biden-Putin. Wielkiej wojny nie odwołano

Na ustępstwa Władimira Putina pewnie nikt nie liczył. Po rozmowie rosyjskiego prezydenta z Joe Bidenem wiadomo jeszcze bardziej, że jest gotowy do ataku na Ukrainę i osłabiania NATO.
Joe Biden w trakcie rozmowy z Władimirem Putinem

Joe Biden w trakcie rozmowy z Władimirem Putinem

Foto: AFP

Nie słyszeliśmy tej rozmowy. Dowiedzieliśmy się o niej to, co chcieli nam przekazać uczestnicy. Jeden reprezentuje demokratyczny Zachód, skrępowany procedurami, odpowiedzialnością przed elektoratem, lękiem przed utratą spokoju i komfortu. Drugi nie czuje się niczym skrępowany, a wywoływanie konfliktów jest dla niego sposobem na odtworzenie imperium. I przekazał to w sposób dobitny.

Joe Biden powtórzył to, o czym od kilku dni wiedzieliśmy. Odpowiedzią na atak Rosji na Ukrainę miałby być pakiet sankcji, o sile nieznanej wcześniej. Na pewno nieznanej Rosji, porównywalnej natomiast do tej, którą na własnej skórze odczuł Iran. Czyli, jeżeli naprawdę wszedłby w życie, byłaby to bolesna izolacja gospodarcza i polityczna. Do tego dochodzi zapowiedź wsparcia dla państw wschodniej flanki NATO i, przede wszystkim, dla Ukrainy. Biorąc pod uwagę siłę rosyjskich oddziałów skoncentrowanych przy ukraińskiej granicy nie ma ono decydującego militarnego znaczenia, ale jest istotnym sygnałem politycznym.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama